niedziela, 13 października 2013

11

Wszedłem do mieszkania powoli i udałem się do swojego pokoju z mocno bijącym sercem. Pocałował mnie. I to nie po raz pierwszy. I może nie ostatni? Rzuciłem się na łóżko z kopertą w ręce. Obejrzałem ją z każdej strony. Co tam mogło się znajdować? Usiadłem powoli po turecku i otworzyłem kopertę. Wewnątrz znajdowały się kartki. Kilka złożonych kartek. Wyciągnąłem wszystkie i rozłożyłem. Zacząłem czytać pierwszą stronę.




UMOWA O ZACHOWAIU POUFNOŚCI

Ja Louis Tomlinson zobowiązuję się do zachowania każdej sprawy, każdej sytuacji, każdego słowa tej umowy pomiędzy mną, a Harrym Stylesem.
Obiecuję również to, że po zerwaniu jej wszystko zostanie pomiędzy nami.




Podpis musi zostać złożony na tej części umowy jeszcze przed zobaczeniem reszty punktów. Musi zostać dochowana tajemnica.



         Data i podpis:





Czyli muszę podpisać tutaj, żeby przejrzeć całą resztę? I to jest dopiero część umowy? Co jest takie tajne, że muszę to zachować dla siebie i jeszcze podpisywać jakieś zobowiązania. Ale jestem tak cholernie ciekawy co jest w dalszej części, więc wziąłem długopis z szafki i złożyłem podpis. Rzuciłem tą kartkę na łóżko i przeszedłem do czytania następnej.





ZASADY

• Sen :  Obowiązek spania minimum siedmiu godzin w ciągu tych nocy kiedy L ( Pan Louis ) nie będzie spędzał w towarzystwie H ( Pan Harry )
• Jedzenie : L będzie spożywać regularnie posiłki dla zachowania dobrego samopoczucia, nie będzie podjadał między posiłkami ( wyjątek mogą stanowić owoce )
• Ubiór : Podczas obowiązywania niniejszej umowy L będzie nosił wyłącznie stroje zakupione przez H.
• Aktywność fizyczna : H zapewni osobistego trenera trzy razy w tygodniu po jednej godzinie, które będzie można indywidualnie ustalić z trenerem.
• Bezpieczeństwo : L nie będzie nadużywać alkoholu, palić papierosów, zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo.
• Zachowanie : L nie będzie nawiązywać żadnych relacji seksualnych poza H. L powinien zawsze być skromny i pełen szacunku. Za wszystkie wyskoki L będzie pociągnięty do odpowiedzialności.

Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkowało natychmiastowym wymierzeniem kary, której charakter zostanie określony przez H.





O cholera. Co to jest? Okej, na razie nic nie ma tutaj strasznego, ale i tak.. No co to jest? Osobisty trener? A po cholerę jasną? Żadnych relacji seksualnych poza Harrym? A z kim bym miał takie utrzymywać? Jezu…





GRANICE BEZWZGLĘDNE

• Żadnych czynów z udziałem ognia
• Żadnych czynów z oddawaniem moczu ani defekacji
• Żadnych czynów z udziałem igieł, noży czy krwi
• Żadnych czynów z udziałem dzieci lub zwierząt
• Żadnych czynów, które pozostawiłyby trwałe ślady






Słucham? Co to do cholery jest? Nie wiem czy chcę widzieć co jest na kolejnej kartce…




GRANICE WZGLĘDNE

Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony
• masturbacja
• zatyczki analne
• wibratory
• połykanie nasienia
• krępowanie rąk z przodu
• krępowanie rąk z tyłu
• krępowanie kostek u nóg
• krępowanie nadgarstków
• zawiązywanie oczu
• kneblowanie
• dawanie klapsów
• biczowanie
• bicie laską
• lód







Wiązanie, krępowanie? Lód? Klapsy? To się wydaje straszne, ale jak sobie to wyobraziłem.. Ja leżący na łóżku ze skrępowanymi rękami, a Harry całujący mnie po szyi, po ramionach, po torsie, bo brzuchu… Jezu Chryste! Odłożyłem kartkę i spojrzałem na następną.





PAN LOUIS
• Nie wolno mu zaspokajać się seksualnie bez zgody H
• Ma obowiązek przyjmować bez wahania wszystkie kary które wymierzy mu H
• Ma obowiązek podczas przebywanie razem zwracać się do H ‘proszę pana’ lub ‘panie Styles’
• Nie wolno mu dotykać H, chyba że On wyraźnie mu na to pozwoli





PAN HARRY
• Ma prawo kontrolować L 
• W przypadku choroby lub uszkodzenia ciała ma obowiązek zaopiekować się L, dbając o jego zdrowie i bezpieczeństwo
• Ma obowiązek dbać o to, aby sprzęt wykorzystywany w czasie zabaw był cały czas czysty, higieniczny i bezpieczny
• Jego priorytetem będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo L




HASŁA BEZPIECZEŃSTWA
 • L musi mieć wiadomość tego, że H może zażądać od niego czegoś, czego L może nie być w stanie zrobić bez ponoszenia fizycznej, emocjonalnej lub duchowej szkody. W takich okolicznościach L wolno użyć hasła bezpieczeństwa. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł.
• Hasło ‘żółte’ ma za zadanie zwrócenia uwagi H na fakt iż L znajduje się blisko granic wytrzymałości
• Hasło ‘czerwone’ zostanie użyte w celu wrócenia uwagi H na fakt, iż L nie jest już w stanie znieść dalszych żądań. W przypadku wypowiedzenia tego hasło H natychmiast przerwie wykonywane czynności.



UWAGI KOŃCOWE

My niżej podpisani przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki tej umowy. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy jej warunki co poświadczamy własnoręcznymi podpisami.

Harry Styles : Harry Styles
Louis Tomlinson : 





Jestem w stanie totalnego szoku. Nie wiem co mam o tym myśleć. Perwersja? Naprawdę? Czy ja mam się na to zgodzić? Możemy podobno negocjować każdy z punktów tej umowy, ale to i tak… Dziwnie się czuję. Nie wiem co powiedzieć. Jak się zachować. Zadzwonić do niego? Podpisać to czy nie? Czy chcę być seksualną zabawką faceta w którym się zakochałem? Nic już nie wiem. Złożyłem wszystkie kartki i włożyłem z powrotem do koperty. Poszedłem się odświeżyć i położyłem się spać. Nie chciałem na razie o tym myśleć. Jutro rano do niego zadzwonię i z nim porozmawiam. Chyba.






Obudziłem się po dziewiątej. Spojrzałem przez okno, słońce pięknie świeciło. Aż w uśmiechem na ustach wstałem z łóżka. Moje spojrzenie powędrowało na półkę na której leżała koperta. Uśmiech od razu zniknął. Sięgnąłem po telefon i wybrałem numer Harry’ego. Odczekałem 3 sygnały.

- Halo? – usłyszałem w słuchawce

- Cześć Harry. To ja – powiedziałem czując się jeszcze bardziej głupio, chociaż nie wiem dlaczego. Przecież to nie ja mam jakieś dewiacje.

- Och – westchnął – Cieszę się, że dzwonisz. Jest to oznaka, że chcesz jeszcze ze mną rozmawiać. Podpisałeś umowę? – rzucił z grubej rury.

- Nie, nie podpisałem, ale zastanawiam się nad tym – powiedziałem

- Naprawdę? – zapytał z niedowierzaniem

- Naprawdę. Chcę tylko z Tobą porozmawiać o warunkach i kilka z nich negocjować.

- Nie ma sprawy. Mogę po Ciebie podjechać i pojedziemy do mnie. Przy okazji pokażę Ci coś.

- Dobrze. Przyjedź za godzinę.

- Do zobaczenia

- Cześć – rzuciłem i odłożyłem telefon.

Czy robię dobrze? Nie wiem. Nie mogę z nikim o tym porozmawiać, bo jedną umowę o tajności danych podpisałem. Kocham tego faceta. Wiem, że go kocham. A może to nie jest miłość? Nigdy nie doznałem tego uczucia. Nie wiem czym się ono przejawia. Słyszałem o tych motylkach, nieprzespanych nocach, ale czy to prawda? Owszem myślę o Harrym każdego wieczora, każdej nocy, ale czy go po tak krótkim czasie już pokochałem? Czy ja mogę w ogóle kogoś kochać, kto chce ze mną uprawiać perwersyjny sex? Nie wiem. Już nic nie wiem.
Godzinę później przyjechał Harry, a ja byłem już ubrany i czekałem na niego przy drzwiach. Koperta bardzo mi ciążyła w kieszeni marynarki. Wyszedłem przed dom, przeszedłem przez trawnik i usiadłem na miejscu pasażera.

- Dzień dobry – powiedział Harry

- Dzień dobry – odpowiedziałem, chociaż nie wiedziałem czy będzie on taki dobry..

- Jak Ci się spało? – zaczął rozmowę Styles

- Dobrze, a Tobie?

- Nie było źle

Chyba zauważył, że nie chcę z nim rozmawiać więc jechaliśmy w milczeniu. Podjechaliśmy na parking, wysiedliśmy i poszliśmy do windy. Wspomnienia do mnie wróciły jak trzaśnięcie piorunem. Jego usta. Jego cholernie słodkie usta. Ale nie! Koniec! Mam teraz ważniejszą sprawę do załatwienia! 
Wjechaliśmy na górę i usiedliśmy przy stole w salonie.

- Chcesz negocjować warunki umowy tak? – zapytał mnie Harry

- Owszem chcę. Nie podoba mi się kilka punktów.

Harry wyciągnął z kieszeni dokładnie taką samą kopertę jaką ja przed chwilą wyciągnąłem i wyjął z niej plik kartek. Na pewno miał drugi egzemplarz takiej samej umowy
.
- Słucham co chciałbyś negocjować?

- Na pewno bicie laską, kneblowanie i połykanie nasienia

- Dobrze, to możemy wykreślić

- Okej –powiedziałem zdziwiony na to jak szybko mi uległ.

- Coś jeszcze? Masz jakieś pytania co do reszty?

- Mam mnóstwo pytań Harry, ale nie wiem od czego mam zacząć

- Jeśli nie wiesz od czego zacząć to chodź ze mną. Pokażę Ci coś – powiedział z lekkim uśmiechem. Oczy mu błyszczały, więc musiał być bardzo podekscytowany.

Wstaliśmy i poszliśmy na górę. Szliśmy korytarzem i zatrzymaliśmy się na jego końcu. Harry wyciągnął z kieszeni malutki kluczyk, włożył go do zamka i otworzył drzwi zapraszając mnie gestem dłoni. Wszedłem i rozejrzałem się po tym pokoju. Byłem zszokowany. Pokój pomalowany był na kolor intensywnie czerwony. Na jednej ścianie stało wielkie lustro. Na końcu pokoju stało ogromne łóżko z satynową pościelą. Przy drzwiach wisiał wieszak z batami i pejczami. Koło łóżka umiejscowiona była komoda z wieloma szufladami. Pod sufitem i na ścianach znajdowały się kajdanki. Skojarzyło mi się to z pokojem tortur. Intensywnych i bolesnych tortur. Podłoga z ciemnego drewna i ogień rozpalony w kominku dawał jedynie jakieś poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Wszystko inne mnie wprost przerażało, ale byłem również ciekawy.

- I co o tym sądzisz? – zapytał Styles stojący nadal w drzwiach

- Jestem w szoku. Nie wiem… Nie wiem co myśleć.

- Nie musisz się bać. Nic z tego co planuję z Tobą robić nie boli. Wszystko co się tutaj znajduje sprawia tylko ogromną przyjemność. Możesz mi uwierzyć. Pójdziemy do salonu? Podpiszesz albo nie.

Wyszedłem z pokoju bez słowa. Zszedłem na dół i sięgnąłem po długopis. Raz kozie śmierć! Pragnę tego faceta! A skoro tylko tak mogę go mieć to muszę się na to zgodzić. Muszę!

- Louis! – powiedział Harry – Spokojnie. Najpierw wykreślimy z umowy to czego nie chciałeś –  powiedział i wykreślił kilka pozycji. – Czy to wszystko czy coś jeszcze chciałbyś omówić?

- Dlaczego nie mogę Cię dotykać?

- To jest moja granica bezwzględna. Nie powiem Ci dlaczego, ale po prostu nie możesz. Może Ci kiedyś powiem.

- Dobrze. A jeszcze jedno.. – zacząłem i się zawahałem. Jak miałem mu to powiedzieć?

- O co chodzi Louisie?

- O wibratory, zatyczki analne…

- Masz z tym jakiś problem? Skoro już się zdecydowałeś na sex ze mną więc o co chodzi z wibratorami i zatyczkami? To tak samo jakbyś czuł mnie w sobie tylko bardziej plastikowego lub metalowego – powiedział Harry z uśmiechem

- No właśnie tylko, że ja jeszcze nigdy nie… Nigdy nie uprawiałem seksu – powiedziałem ze spuszczoną głową

- Co? – krzyknął Harry – Dlaczego mi tego wcześniej kurwa nie powiedziałeś?

- Ten temat nam jeszcze nigdy wcześniej nie wypłynął, a ja jakoś naprawdę nie chciałem się tym chwalić..

- Louis ja Ci właśnie pokazałem mój pokój, a Ty będąc prawiczkiem chciałeś na to wszystko się zgodzić bez żadnej rozmowy? Naprawdę? Wiedziałem, że jesteś niedoświadczony, ale żeby prawiczek? Nich mi Bóg to wybaczy. Czy ktokolwiek wcześniej całował Cię poza mną?

- Oczywiście, że tak – nie powiedziałem mu, że to była kobieta, ale nie musiał On o tym wiedzieć. Ja sam wtedy nie wiedziałem, że jestem gejem.

- Żaden mężczyzna wcześniej nie zawrócił Ci w głowie? Jesteś przystojnym dwudziesto-jednoletnim mężczyzną. Nie rozumiem… - przeczesał ręką włosy

Przystojny? Jestem przystojny? Naprawdę? Zrobiło mi się ciepło i poczułem nabrzmiewające przyrodzenie. To było miłe uczucie.

- Jak Ci się udało przez cały ten czas uniknąć seksu? Powiedz mi?

Zarumieniłem się. Co miałem mu powiedzieć?

- Nikt do tej pory.. No wiesz… -wzruszyłem ramionami – Dlaczego jesteś na mnie zły?

- Nie jestem na Ciebie zły Louisie, jestem wściekły na siebie. Zakładałem po prostu… Nie ważne już zresztą.

- Przepraszam… - powiedziałem cicho

- Za co mnie przepraszasz? Przecież nic się nie stało. Trzeba tylko się zastanowić co teraz z tym możemy zrobić. Przecież nie możesz być przez cały czas tym cholernym prawiczkiem
.
- Czy to oznacza, że będziesz się ze mną kochał?

- Nie Louis. Ja się nie kocham… Ja się pieprzę. Ostro.

O cholera. 










Co Wy na to misiaczki? Podoba się Wam? Mnie się strasznie nie podoba. Jeżeli to czytacie to nie wiem jak przebrnęliście przez cały ten rozdział, który wydaje mi się strasznie nudny. Nic się prawie nie dzieje, ale mam nadzieję, że przynajmniej długość jest odpowiednia. 
Nie pytajcie mnie kiedy kolejny, bo ostatnio w ogólnie nie mam jak pisać. Nie dość, że nie mam weny, to nie mam czasu. Dzisiaj ten rozdział pisałam prawie cały dzień. 
Dziękuję po raz kolejny za wsparcie z Waszej strony. Jesteście przecudowni! bardzo mocno Was kocham! ♥

niedziela, 29 września 2013

10

Winda się zatrzymała, drzwi się otworzyły, a Harry natychmiast się ode mnie odsunął. Dwójka elegancko ubranych facetów weszła do windy uśmiechając się pod nosem. Serce waliło mi jakbym przebiegł jakiś maraton. Rzuciłem spojrzenie na Harry’ego, ale ten stał opanowany i spokojny jakby właśnie rozwiązywał sudoku. To było niesprawiedliwe. Kiedy we mnie aż się gotowało, aż serce chciało mi wybiec z piersi z krzykiem, że właśnie całowałem się z najcudowniejszym facetem na świecie, a On sobie stał. Taki spokojny. Taki przystojny. Tak mistrzowsko opanowany. Musiał się domyślić, że na niego patrzę, bo zerknął na mnie i mrugnął jednym okiem. Serce mi znów zaczęło wybijać nierówny rytm. Zatrzymaliśmy się na pierwszym piętrze. Dwójka mężczyzn wysiadła, a my zjechaliśmy jeszcze jedno piętro w dół. Drzwi rozsunęły się kiedy znaleźliśmy się na parterze, Harry wziął mnie za rękę i wręcz wyciągnął z windy.

- Ach te windy - mruknął pod nosem ciągnąc mnie za sobą.

Dotarliśmy do jego pięknego, srebrnego samochodu. Usiadł na miejscu kierowcy i czekał aż ja zajmę miejsce pasażera. Wślizgnąłem się na siedzenie i cicho przymknąłem drzwiczki. Odpalił audi i wyjechał z parkingu. Rzuciłem mu spojrzenie z ukosa. Przybrał chłodną maskę. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, za to moja na pewno była cała czerwona. Włączył odtwarzacz MP3 z którego popłynęła jakaś nieznana mi dotąd piosenka. Harry prowadzi swobodnie i z dużą pewnością siebie.

- Jaka to piosenka?

- Fuck it. Podoba Ci się? – zapytał Harry lekko na mnie spoglądając

- Ma bardzo ciekawe i mądrze dobrane słowa. Tak, podoba mi się – odpowiedziałem i odwróciłem głowę w stronę szyby. Przyglądałem się mijanym budynkom, drzewom, ludziom słuchając bardzo dobrej muzyki, która mnie wyciszyła, ale zarówno dała dużo do przemyślenia.

- Możesz to włączyć raz jeszcze? – zapytałem, gdy utwór dobiegł końca. Harry tylko się uśmiechnął i nacisnął przycisk, który sprawił, że wnętrze samochodu znów utonęło w dźwiękach tak podobającej mi się piosenki.
Chwilę później dotarliśmy do mojego mieszkania. Cała jazda nie trwała za długo.

- Louisie - zaczął mówić Harry – to co wydarzyło się w windzie już nigdy się nie powtórzy. Chyba, że zrobimy to z premedytacją.
Zatrzymałem się w pół gestu. Miałem rękę na klamce. Dlaczego nie chce mnie drugi raz pocałować? Zrobiłem lekko nadąsaną minę. Nie rozumiałem. Jeszcze przed paroma minutami aż się na mnie rzucił, a teraz mówi mi, że już mnie nie chce pocałować. Harry powinien zmienić swoje nazwisko na Tajemnica, to by wtedy wszystko wyjaśniło. Spojrzał na mnie i wysiadł z samochodu i otworzył przede mną drzwiczki co było równe temu ‘to już koniec naszego spotkania’.

- Podobało mi się to, co wydarzyło się w widzie – wymamrotałem podczas wysiadania.

Usłyszałem jak Harry głośno wciągnął powietrze. Nic nie powiedziałem tylko skierowałem się w stronę domu. Za plecami usłyszałem jednak głos Harry’ego:

- Przyjadę po Ciebie o 20

Nie odwracając się dotarłem do drzwi. Odwróciłem się i dostrzegłem tylko srebrne audi odjeżdżające spod domu. Z ciężkim sercem, ale z uśmiechem na ustach wszedłem do domu.

 



Ana siedziała przed telewizorem i oczywiście jak to Ona miała w zwyczaju oglądała skinów.

- Wróciłeś - krzyknęła, gdy mnie tylko zobaczyła

- Tak, wróciłem.

- Jesteś głodny? Zjadłeś u Jack’a śniadanie, czy Ci coś przygotować?

- Nie spokojnie kochanie. Zjadłem śniadanie – nawet w windzie poprawiłem deserem, ale o tym nie musiała już wiedzieć

- To dobrze, ale dlaczego zostałeś u niego? Nie mogłeś przyjechać na noc do domu?

- Ana… - zacząłem. Nie wiedziałem czy powiedzieć jej prawdę czy nadal ją okłamywać. Stwierdziłem, że kłamstwo ma i tak i tak krótkie nogi, więc zdecydowałem się powiedzieć jej prawdę. Usiałem obok niej i zacząłem jeszcze raz – Ana, nie byłam u Jack’a - moja współlokatorka zrobiła wielkie oczy, ale dała mi mówić dalej - Ana, nie chciałem Cię okłamać, ale wiem, że gdybym wczoraj wyznał Ci prawdę zasypałabyś mnie od razy gradem pytań. Byłem u Haryy’ego – Anie teraz już w ogóle szczęka opadła –Tak, byłem u Harry’ego. Podjechał pod klub, wziął mnie z chodnika, bo mnie jakieś dzieciaki pobiły, ale jest okej, jak widzisz nic mi nie jest - szybko dodałem –Spędziłem u niego noc i mnie teraz odwiózł do domu-pominąłem wiele szczegółów, ale nie chciałem aby na razie o nich wiedziała.

- I to wszystko? Tak po prostu spędziłeś u niego noc? W domu?

- W mieszkaniu Ana. W mieszkaniu – dodałem, ale popatrzyła na mnie takim wzrokiem, że nie dodałem nic więcej, a później po prostu najnormalniej w świecie się roześmiała. Zaczęła się śmiać tak, że nie mogła złapać oddechu. Czekałem aż jej ten napad przejdzie.

- Okej Lou, nie chcę wiedzieć nic więcej.

- Ale nawet nie ma co więcej opowiadać. Spałem w sypialni dla gości…

- Dobrze Louis, dobrze – powiedziała z uśmiechem – Pamiętaj, że tylko winny się tłumaczy

- Nie jestem winny – powiedziałem spuszczając wzrok – Idę z nim jeszcze dziś o dwudziestej na kolację

- Co? – wykrzyknęła

- Tak. Nie musisz i nic pytać. Zgodziłem się na tą kolację, bo chcę z nim porozmawiać, nie zadawaj mi żadnych głupich pytań, proszę

- Okej, okej – dodała – ale będziesz mi musiał później znów wszystko powiedzieć, ale teraz to już całkowitą prawdę, bez żadnego owijania w bawełnę

- Dobrze. Powiem Ci wszystko jak na spowiedzi – powiedziałem jej z uśmiechem, który od razu odwzajemniła - a teraz idę na górę trochę pobyć sam, nie masz nic przeciwko, prawda?

- Oczywiście. O 14 zrobię obiad, więc jak coś to zapraszam do kuchni

Opowiedziałem jej skinięciem głowy i poszedłem do swojej sypialni. Położyłem się na łóżku, kładąc obok siebie laptopa i włączając ‘Fuck it’ odprężyłem się. Leżałem i myślałem. Myślałem o Harrym. O jego malinowych ustach, które dziś znalazły się na moich. Myślałem o jego dotyku, który dane mi było odczuwać jedynie przez chwilę. Miał takie gorące ręce. Jego oczy, tak bardzo szmaragdowo zielone, kiedy wpatrywał się we mnie. Ale najbardziej nurtowało mnie to jaką On może mieć tajemnicę. Dlaczego już mnie nie dotknie, nie pocałuje? No chyba, że dostanie na to moją pisemną zgodę. Rozmyślając tak o tym wszystkim, najnormalniej w świecie, jak zwykły człowiek zapałem w sen.

 




Obudziłem się typowo przed czternastą, więc zszedłem na dół, gdzie Ana już nakładła nam obiad na talerze. Zrobiła kurczaka po chińsku z ryżem. Najlepsze jedzenie jakie mogłaby zrobić. Usiadłem przy stole zaraz po mnie usiadła Ana.

- Smacznego Lou

- Smacznego

Jedliśmy popychając ploty. Dowiedziałem się, że sąsiadka z naprzeciwka mająca 17 lat właśnie zaszła w ciąże ze swoim chłopakiem, który ją rzucił. Biedna dziewczyna. Została z problemem sama, ale tak się dzieje kiedy jest się nieodpowiedzialnym pomyślałem.

Po kolacji Ana wyszła na randkę z jakimś chłopakiem, a ja usiadłem przed telewizorem. Obejrzałem szybkich i wściekłych, których uwielbiałem. Zawsze jarały mnie szybkie auta i wyścigi. Lubiłem takie coś oglądać. Tak samo jak różnego rodzaju mecze, ale tylko w jednej pozycji – przed telewizorem, na kanapie na chipsami i piwem na stole. Tak bo był idealny wieczór. Po udanym seansie przebrałem się w bardziej odpowiedni strój do restauracji i czekałem na Harry’ego. Dokładnie o 20 usłyszałem parkujące pod domem auto. Chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Harry stał na ganku i czarnym garniturze i w czarnej koszuli. Ideał. No po prostu ideał.

- Dobry wieczór panie Tomlinson – powiedział pokazując swoje białe i równe zęby

- Witaj – opowiedziałem

- Gotowy? – zapytał

- Oczywiście – powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.

- Dobrze wyglądasz – powiedział Styles lustrując mnie wzrokiem od góry do dołu kiedy kierowaliśmy się w stronę samochodu. Uśmiechnąłem się pod nosem

- Ty również niczego sobie

Zaczęliśmy się śmiać. Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy na drogę.

- Dokąd jedziemy? – zadałem pytanie

- Niespodzianka – odpowiedział tajemniczym głosem zerkając na mnie. Oczy my błyszczały. Uśmiechnąłem się.  Dalszą drogę pokonaliśmy w miłej rozmowie. Aż byłem w szoku kiedy tak spokojnie rozmawialiśmy.

- Jesteśmy na miejscu – powiedział Harry parkując samochód.

Wysiedliśmy i skierowaliśmy się w stronę restauracji, która już od frontu krzyczała ‘jestem droga! Przyjdź do mnie i wydaj swoje miliony!’ Zrobiło mi się głupio, że Harry ma tyle pieniędzy, a ja nie mam prawie nic. Weszliśmy do środka. Była bardzo przytulnie. Owszem na każdym kroku było widać bogactwo, ale naprawdę starałem się na to nie zwracać uwagi. Przeszliśmy na sam koniec do najbardziej ‘prywatnego’ stolika jaki można by było zamówić w tym miejscu. Usiedliśmy i złożyliśmy zamówienie. Wybrałem sushi, bo zawsze chciałem je spróbować, a nie miałem nigdy okazji. Harry zamówił dokładnie to samo co ja. Rozmowa nadal przebiegała dość przyjemnie, nawet po podaniu posiłku. Byłem ciekawy kiedy ta cała atmosfera pęknie jak bańka mydlana. Nie musiałem na to wcale długo czekać. Po zjedzeniu naszych dań Harry zaczął temat wyciągając z kieszeni marynarki jakąś szarą kopertę

- Tutaj znajdują się wszystkie dokumenty.

- To znaczy? – zapytałem

- O zachowaniu poufności. Nie musisz się na nic zgadzać, pamiętaj o tym, ale wszystko co tutaj znajdziesz musi zostać pomiędzy nami. –s pojrzał mi w oczy – WSZYSTKO

- Dobrze – odpowiedziałem mu cicho – Ale dlaczego? Co tutaj się znajduje?

- Dowiesz się w domu. Nie chcę niszczyć tak miłego wieczoru, a w sumie to całego dnia. Otworzysz to w domu dobrze? Przeczytasz wszystko i podejmiesz decyzję. Jeśli będziesz miał jakieś pytania do zadzwoń do mnie. Wszystko będziemy mogli omówić. Jeżeli któryś z punktów wyda Ci się nieodpowiedni, będziemy mogli go negocjować. Wszystko podlega dyskusji. Zawsze można pójść na jakiś kompromis. Proszę Cię tylko o jedno – powiedział łapiąc na stole moje dłonie – jeżeli nie zgodzisz się na nic z tego co tutaj wyczytasz, proszę Cię nie znienawidź mnie. Tylko o to Cię proszę.

Nie wiedziałem co o tym myśleć. Po raz kolejny w ciągu tych kilku dni miałem mętlik w głowie.

- Dobrze – odpowiedziałem, aby go troszkę uspokoić.

- Pamiętaj Louis, nie musisz niczego podpisywać. Niczego. Jesteś osobą obdarzoną wyborem.

- Dobrze Harry, dobrze. Przejrzę to wszystko na spokojnie w domu, ale nie chciałbym aby ten wieczór się już kończył.

- Ja też bym tego nie chciał Louis. Chciałbym tyle rzeczy z Tobą zrobić. Nawet sobie nie wyobrażasz jakich, ale na razie nie mam prawa Cię dotknąć. Odwiozę Cię do domu i skontaktujesz się ze mną jak już wszystko poznasz i się nad tym zastanowisz.

On chciałby coś ze mną zrobić? Ale co? Czy chodzi mu o sex? Czy chciałby powtórzyć sytuację z windy? Coraz bardziej jestem zauroczony tym facetem. Teraz mogę już w pełni świadomości powiedzieć, że jestem gejem i jestem na sto procent pewny, że On nim również jest.

- Dobrze – odpowiedziałem krótko, bo nie chciałem żeby poznał po tonie mojego głosu, że coś jest nie tak

Wyszliśmy z lokalu i wsiedliśmy do samochodu. Harry usiadł ze mną na tylnim siedzeniu co było dla mnie dziwną sytuacją. Zauważyłem czarną szybę pomiędzy nami, a kierowcą.

- Możemy jechać – odezwał się Harry i samochód ruszył. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem

- To Joe jest kierowcą. Chciałem z Tobą jeszcze spędzić te ostatnie chwile tego wieczora.

Szczęka mi opadła. Jechaliśmy spokojnie siedząc obok siebie i rozmawiając o mnie i moim życiu. Harry wypytywał mnie o dzieciństwo, które było szczęśliwe. Opowiedziałem mu jak na piąte urodziny mama niosła mi tort a ja biegnąc do niego potknąłem się i twarzą uderzyłem w sam jego środek. Harry zaczął się śmiać. Miał zaraźliwy, ale zarówno piękny śmiech.
Kiedy auto się zatrzymało zrozumiałem, że musieliśmy już dojechać. Harry pochylił się nade mną i lekko musną moje usta. Kiedy się z powrotem wyprostował rzucił tylko

- Powiedzmy, że to było zanim Ci dałem te dokumenty – uśmiechnął się do mnie – Dobranoc Louisie

Wysiadając z auta powiedziałem

- Dobrej nocy Harry 











NIESPODZIANKA! 
Napisałam 10 rozdział i postanowiłam go dodać, chociaż na początku nie chciał mi się w ogóle dodać i nie wiem o co chodzi i dlatego trochę inaczej wygląda inż cała reszta, ale najważniejsze, że jest! 
Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni. Jest dość długi co również mam nadzieję dodaje mi jakiś plus ;) 
Dziękuję Wam za tyle pięknych słów, które mnie motywują. Jesteście najlepsi! ♥

sobota, 28 września 2013

9

Jemu zależy na mnie bardziej niż Anie? Ale jak? Przecież jest to człowiek biznesu, mało – On mnie dobrze nie zna. Co On o mnie do cholery wie? To, ze jestem Louis Tomlinson, to, że pracuję w wypożyczalni za marne grosze. Ma mój numer telefonu (co tam, ze mu go nie podawałem), ma również mój adres (którego także mu nie podawałem). Ciekawe co jeszcze o mnie wie..
Czuję się tak jakby ktoś cały czas mnie obserwował, cały czas sprawował nade mną kontrolę. Ale dopiero co sam przyznał, że mu na mnie zależy, więc to może świadczyć o tym, że się martwi.
Teraz siedziałem na jego łóżku i wpatrywałem się w drzwi, którymi przed momentem wyszedł Harry zostawiając mnie same z moimi dziwnymi myślami. Nic mi się nie zgadzało.. Postanowiłem wziąć prysznic, żeby chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim. Wstałem z łóżka i skierowałem się do pierwszych drzwi po prawej stronie za którymi kryla się przesadnie dużych rozmiarów łazienka. Biel z elementami morskiej zieleni. Naprawdę ma facet gust. Odkręciłem wodę i wszedłem do kabiny wyciągając szyję ku strumieniom wody. Gorąca kąpiel zawsze dobrze działa na człowieka. Odpręża. Koi nerwy. Daje poczucie bezpieczeństwa. Uspokaja.
Stałem w kabinie tak długo, aż nie poczułem się do końca odprężony. Gdy wyszedłem całe lustro i okno było zaparowane. Przewiązałem sobie ręcznik na biodrach i wszedłem z powrotem do sypialni biorąc torbę z komody. W środku znalazłem jasne spodnie, białą koszulę i szarą marynarkę, nawet nie patrzyłem na metki, bo byłem pewny, ze gdyby tylko ujrzał cenę to bym się musiał przeżegnać piętą. Wszystko szybko na siebie wciągnąłem i schyliłem się pod łóżko po moje buty. Usiadłem na łóżku aby łatwiej było mi je założyć. Usłyszałem lekkie pukanie na dźwięk którego aż podskoczyłem i głos Harry’ego zza drzwi:

- Jeśli jesteś głodny to przyjdź do kuchni

- D-dobrze – odpowiedziałem lekko się jąkając. Założyłem drugiego buta, wszedłem jeszcze do łazienki i przeczesałem rękami włosy starając się je jakoś ułożyć, żeby jako tako wyglądać. 

Efekt nie był najlepszy, ale przynajmniej już nie stały na wszystkie strony. Zobaczyłem też, że całkiem dobrze się prezentuje w nowych ciuchach, co nawet mnie ucieszyło. Jeśli to Harry wybierał te ciuchy no to ma niezłą intuicję. Wyszedłem z sypiali i skierowałem się w stronę kuchni. Harry siedział już przy stole i czytał gazetę. Po kuchni krzątała się również jakaś starsza pani.


- Usiądź – powiedział Styles zerkając na mnie znad gazety.

Podszedłem do stołu i usiadłem naprzeciwko niego. Cały stół zajmowało różnego rodzaju jedzenie.

- Nie wiedziałem co lubisz, więc poprosiłem Abby, aby zrobiła wszystkiego po trochu.

A więc starsza pani to Abby. Kim Ona jest? Sprzątaczką? Kucharką? Jego rodziną?

- Abby to moja pomoc domowa – dopowiedział widocznie domyślając się co mi chodziło po głowie.

 -Aha – wyrzuciłem z siebie najprostsze stwierdzenie jakie przyszło mi do głowy – Dziękuję – dodałem

Harry spojrzał na mnie jak na jakiegoś idiotę.

- Nie masz za co dziękować. Domyślam się, że jesteś głodny, więc nie krępuj się i jedz co tylko chcesz i ile tylko chcesz – powiedział z uśmiechem, jakby w ogóle nasza wcześniejsza rozmowa w sypialni nie miała miejsca.

Spojrzałem na stół. Stało tam wszystko co się tylko dało przygotować. Naleśniki, omlety, jajecznica, kanapki, tosty, dżemy, owoce, sałatki, wędliny, sery, no dosłownie wszystko.

- Widzę, że jesteś bardzo rozrzutny – wymamrotałem

- Owszem - odpowiedział Harry

Zdecydowałem się zjeść naleśniki oraz jajecznicę z tostami. Jedzenie było naprawdę bardzo, bardzo dobre. Typowo jak u mamy. Harry jadł naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.

- Herbaty?

- Owszem. Poproszę.

Siedzieliśmy i jedliśmy w spokoju. Pani Abby gdzieś znikła. Postanowiłem przerwać tą ciszę.

- Dziękuję za te ubrania – powiedziałem pociągając lekko za marynarkę

- Drobiazg Louisie.

- Chociaż wydaje mi się, że to nieuczciwe abyś Ty za nie płacił. Zwrócę Ci za nie przy najbliższej okazji

Harry spojrzał na mnie tak jakbym go właśnie obraził.

- Uwierz mi, że stać mnie na to aby kupić kilka dodatkowych rzeczy. Nie musisz się tym przejmować, a już na pewno nie musisz mi zwracać pieniędzy – powiedział to głosem, który nie znosi sprzeciwu.

- Nie w tym rzecz, ale dlaczego miałbyś mi je kupować?

- Dlatego, że mogę Louisie. Nie drąż już dłużej tego tematu – zakończył

Tak jak chciał już nie poruszyłem tego tematu. Zająłem się swoją jajecznicą i herbatą.

- Jakie masz plany na następne dni? – zapytał mnie Harry

- Dziś na pewno pracuję – cholera! Dziś pracuję! – Która jest godzina? – zapytałem wpadając w panikę

- Jest po 9 – odpowiedział Styles ze stoickim spokojem

- Cholera! – krzyknąłem – Jestem już spóźniony

- Nie, nie jesteś – powiedział z uśmiechem. Podniosłem jedną brew – Wczoraj jak już zasnąłeś napisałem Anie sms’a oczywiście z Twojego telefonu, że jutro nie pójdziesz do pracy, żeby dała znać swojemu ojcu.

Chyba byłem w szoku. On sobie wszystko zaplanował. Każdego dnia coraz bardziej mnie zaskakuje jego przewidywalność. Jego spryt. Jego zawziętość. No facet idealny.

- Nie przygryzaj wargi Louis – powiedział głośno, co mnie lekko otrzeźwiło. Muszę się nauczyć nie przygryzać wargi – ja bym chciał to zrobić – dodał, ale już szeptem

Co? Otworzyłem szeroko oczy i wpatrywałem się w jego szmaragdowo zielone oczy, które, aż wręcz się do mnie śmiały.

-To czemu tego nie zrobisz? – zapytałem jeszcze ciszej od szeptu, chociaż nie wiem jak to możliwe. Wiem, że mnie usłyszał, bo jego usta lekko drgnęły.

- Bo nie mam zamiaru Cię dotykać aż do momentu w którym dostanę na to Twoją pisemną zgodę.

Że co?

- Co to ma znaczyć? – zapytałem teraz już serio zdziwiony. O czym On do mnie mówi? Jakiej pisemnej zgody? Ale chce mnie dotknąć. On naprawdę może coś do mnie czuje. Serce teraz wali mi jak młotem, czuję jakby zaraz mi miało wyskoczyć z piersi. Oddech również mi przyśpieszył. Czuję, że ręce mi się pocą. Po plecach już mi chyba spłynęła stróżka zimnego potu.

- Chcę Ci coś pokazać. Spotkajmy się wieczorem i wszystko Ci wtedy powiem. Dalsza decyzja będzie należała do Ciebie. Nie będę Cię do niczego zmuszał.

- Dlaczego wieczorem, dlaczego nie teraz? – zapytałem

- Ponieważ teraz bardzo miło mi się z Tobą je śniadanie, a wieczorem kiedy już wszystko poznasz będziesz mógł mnie znienawidzić i już nigdy nie chcieć zobaczyć.

O kurwa. O co chodzi? Co On takiego robił? Kręcił filmy porno z małymi dziećmi? Może jest jakimś przestępcą. Stąd by miał ten szybki samochód i tyle pieniędzy. Zarumieniłem się na te moje chory wymysły. Chciałbym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę. Jeśli to oznacza, że tajemnica Harry’ego Styles’a jest na tyle potworna, że nie będę go już chciał znać to oznacza również to, że już nigdy, przenigdy nie będę miał okazji go spotkać. A On dopiero co sam przyznał, że chciałby mnie dotknąć. Może tak samo jak ja jego. A może On jeszcze bardziej tego pragnie. Wszystko powinno się wyjaśnić dziś wieczorem na naszej kolacji.

- Wieczorem – rzuciłem

Harry wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał czyjś numer

- Joe, będziesz mi potrzebny na dziś wieczór – rzucił krótko i rzeczowo do słuchawki. 
Zastanawiałem się kim może być Joe.  – Tak. I jeszcze stolik dla dwóch osób w restauracji… Nie, nie tej… W tej może być. Tak… Dobrze… Na razie  – nacisnął przycisk kończący połączenie i wrzucił telefon do kieszeni.

- Przyjadę po Ciebie o dwudziestej, może być? – zapytał

- Tak. Wydaje mi się, że tak – odpowiedziałem mu głosem nadal wypranym z emocji. Wziąłem ostatniego łyka herbaty i odstawiłem filiżankę na spodeczek.

- Gotowy do wyjścia? – rzucił pytanie Styles

- Tak – odpowiedziałem lekko kiwając głową

Harry wstał, wziął z oparcia krzesła czarną marynarkę i narzucił ją na siebie po czym jednym ruchem zgarnął ze stołu kluczyki od samochodu i zaczął kierować się w stronę windy.

- Proszę przodem, panie Tomlinson – powiedział z uniesionymi w górę kącikami ust i przepuścił mnie w drzwiach windy.

W windzie byliśmy sami. Nagle z jakiegoś niewytłumaczonego powodu, może dlatego, że znajdowaliśmy się w tak ciasnym pomieszczeniu, tak blisko siebie atmosfera ulega całkowitej zmianie. Dało się wyczuć jakieś napięcie elektryczne. Zacząłem coraz szybciej oddychać. Harry odwrócił głowę w moją stronę. Jego oczy przybrały kolor tak intensywnie zielony, że aż prawie ciemno szmaragdowy. Przygryzłem wargę.

- Och, pieprzyć dokumenty – warknął

Doskoczył do mnie i popchnął na ścianę. Zanim się zorientowałem co się dzieje, przycisnął mnie swoimi biodrami do ściany. Jedną ręką złapał moje dwie, które uniósł mi nad głowę i trzymał w żelaznym uścisku, natomiast drugą dłonią sięgnął do mojej twarzy i kciukiem pociąga moją brodę do góry, zmuszając mnie jednocześnie abym na niego spojrzał, chwilę po tym jak spojrzałem w jego oczy, jego usta wylądowały na moich. To było tak intensywne, że aż niemal mnie zabolało. Cicho jęknąłem rozchylając wargi co dało zielone światło jego językowi. Harry to natychmiast wykorzystał. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie całował. Niepewnie dołączyłem moim językiem do tego powolnego erotycznego  tańca jaki wykonywał Harry. Byłem bezradny. Nie mogłem się ruszyć, bo Harry trzymał moje ręce i teraz również moją twarz i jeszcze moją ostateczną drogę ucieczki wykluczały jego napierające na mnie biodra. Poczułem na swoim brzuchu, jego nabrzmiałą erekcję. O Jezu.. On mnie pragnie. Harry Styles, prezes, biznesmen, ideał faceta, pragnie mnie, a ja pragnę jego, tutaj, teraz…
Oderwał się ode mnie i patrząc w moje oczy powiedział:


- Jesteś – pocałował mnie – taki – znów mnie pocałował – słodki 










Tak! Nareszcie jest dziewiąty rozdział! 
Mam nadzieję, że długość jak najbardziej wam pasuje, ponieważ jest to najdłuższy rozdział ze wszystkich jakie do tej pory napisałam. Podoba Wam się końcówka? Mam nadzieję, że tak ;) 
Nie wiem kiedy będzie 10 rozdział.. Nie chcę Wam rzucać konkretnej daty, bo nie wiem czy dam radę się z tego wywiązać. Ostatnio mam tyle nauki, że nie mam na nic czasu. Jeszcze teraz jestem chora i naprawdę gorączka wcale mi nie pomogła w pisaniu tego rozdziału, ale muszę przyznać, że chyba najbardziej ze wszystkich mi się podoba ;) 
Jeśli czytacie - to proszę Was bardzo, bardzo mocno - komentujcie. 
Kocham Was ♥

niedziela, 15 września 2013

8

Stałem w tej windzie jak sparaliżowany. Harry patrzył na mnie. Jego słowa, że to, że przygryzam wargę jest podniecające zupełnie mnie otrzeźwiło. Poczułem jak do mojego pustego wówczas umysłu wpadają miliardy myśli. Zacząłem sobie uświadamiać to wszystko co dziś się wydarzyło. Jakim ja idiotą byłem żeby się upić. Po cholerę jasną? Owszem dobrze się bawiłem ale jak to się skończyło? No dobra, może gdybym nie pił, może gdybym do Niego nie zadzwonił, może gdyby mnie nie pobili… Ale teraz dotarło do mnie jakie to wszystko było głupie. Zachowałem się jak nastolatek. Jakbym znów miał te 16 lat i po raz pierwszy się napił. Jakbym znów chciał poczuć ten smak przygody, która była głupotą. Usłyszałem klasyczny dźwięk windy jaki wydaje, gdy się zatrzymuje na konkretnym piętrze.

- Chodź Louis – powiedział Styles i powoli wyszedł nadal obejmując mnie w pasie.

Znalazłem się w wielkim salonie. Wielki telewizor powieszony na ścianie, który wyglądał jak pół ekranu, który można zobaczyć w kinie. Przed nim wielka czarna skórzana kanapa i szklany stół. Na podłodze ciemne drewno, ale coś co wprawiło mnie w całkowite otępienie to było okno. Wielkie okno, które rozciągało się na całej ścianie. Nawet z tej odległości wszystko było idealnie widać. Panorama miasta nocą. Najpiękniejszy widok jaki miałem do tej pory okazję oglądać (nie wyłączając oczywiście Harry’ego).
Styles zaprowadził mnie na kanapę na której od razu usiadłem. Miękka. Poczułem się jakbym usiadł na worku puchu. Poczułem się trochę dziwnie. Siedzę w mieszkaniu, na skórzanej, pięknej czarnej kanapie u faceta, który mnie onieśmiela, podnieca i jeszcze trochę przeraża. Czy jestem idiotą, że przystałem na jego propozycję? Nie wiem, wszystko się okaże. Nie ma w tym mieszkaniu nic co świadczyłoby o tym, że jest On jakim popaprańcem.

- Przyniosę Ci wodę – rzucił krótko i zwrócił się w stronę kuchni, która również mnie zaskoczyła. Była imponująco duża. Czyżby lubił gotować? Czy On ma w ogóle czas na gotowanie? Przecież jest prezesem, całe dnie spędza w biurze i na różnych spotkaniach. Może to mieszkanie ma tylko stwarzać pozory tego, że jest normalnym, niezapracowanym człowiekiem. Wszędzie aż błyszczy, na wysepce w kuchni leżą świeże owoce, na blacie pod przykryciem leży chleb. Wszystko jak w każdym normalnym domu. Odwróciłem głowę i zacząłem patrzeć przez okno. Metropolia miasta łącząca się z rozgwieżdżonym niebem. Zacząłem myśleć o tym jak to jest być tak dobrze ustatkowanym człowiekiem. Można sobie na wszystko pozwolić. Nie żeby mnie czegoś brakowało, ale owszem nie raz jeszcze jako dziecko musiałem sobie wielu rzeczy odmówić, bo rodziców nie było na nie stać. Nie miałem komputera ani telefonu jako nastolatek. Nie chodziłem w markowych ubraniach jak moi rówieśnicy. Nie raz byłem z tego powodu wyśmiewany, wyszydzano ze mnie, ale wiedziałem, że rodzice dają mi wszystko co tylko mogą. Nie mogłem wymagać od nich niczego więcej.
Poczułem piasek pod powiekami, mrugnąłem, teraz poczułem wilgoć. Nie chciałem żeby żadna mała łza się wytoczyła z moich oczu. Nie, nie płakałem już od dawna. Jestem teraz mężczyzną-nie mogę sobie pozwolić na żadną chwilę słabości. Muszę być silny. Moje myśli powoli zaczęły się rozmazywać. Usłyszałem chlupot wody, którą ktoś nalewał do szklanki i dźwięk zakręcanej butelki. Później już nic nie słyszałem.






Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem jasnoniebieski kolor ścian i próbowałem sobie przypomnieć gdzie ja jestem. Jak się tutaj znalazłem. Pamiętam wszystko z wczoraj. Byłem na imprezie z Aną, piliśmy, tańczyliśmy. Wyszedłem przed klub żeby zadzwonić do Styles’a, ktoś mnie pobił, Styles przyjechał i zabrał mnie do siebie, siedziałem u niego na kanapie i obudziłem się w tym pokoju. Na tym wielkim małżeńskim łożu w białej pościeli. Naprzeciw mnie stała komoda, a nad nią wisiało lustro. Zerknąłem w prawo i zobaczyłem stolik nocny na którym stała szklanka wody i dwie tabletki Advil. Teraz zdałem sobie z tego jak cholernie chce mi się pić i jak bardzo boli mnie głowa (nie wspominając już o innych częściach ciała). Usiadłem na łóżku i sięgnąłem ręką po szklankę i tabletki. Ujrzałem swoją rękę, czystą, bez żadnego ubrania, a przecież wczoraj miałem na sobie koszulę. Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że siedzę w samych bokserkach. Czy On mnie rozebrał? Czy On mnie widział prawie nagiego? O Kurwa…
Połknąłem tabletki, popiłem je wodą, która maksymalnie załagodziła moje pragnienie i już miałem zamiar wstać kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Serce mi zamarło, siedziałem w samych bokserkach, więc szybko narzuciłem na siebie kołdrę i w momencie kiedy opadła u stóp drzwi się otworzyły. O cholera, musiał być na siłowni, albo biegać, bo ubrany był tylko w szare spodnie dresowe i opinającą jego klatkę piersiową czarną koszulkę bez rękawków.

- Dzień Dobry Louis – mówi z uśmiechem – jak się czujesz?

O nie, teraz będzie ze mną rozmawiał jak jakby nic się wczoraj nie wydarzyło, naprawdę?

- Lepiej niż na to zasługuję – udaje mi się wymamrotać

Zerknąłem na niego, ale on tylko przeszedł koło łóżka i postawił na komodzie jakąś torbę. Jestem bardzo ciekawy co w niej może być.

- Jak się tutaj znalazłem? – zapytałem

- Nie pamiętasz? Naprawdę musiałeś wczoraj naprawdę sporo wypić skoro..

- Nie! Chodzi mi to, że pamiętam, że tutaj mnie przywiozłeś, ale nie wiem jak się znalazłem w tej sypialni – wyjaśniłem

Odszedł od komody i usiadł na brzegu łóżka. Znalazł się tak blisko mnie. Mógłbym go dotknąć, przejechać ręką po tych umięśnionych ramionach, plecach. Po tych pięknych i gęstych włosach

- No wiesz, z tego co mi się wydaje to magia nie istnieje, a więc co idzie za tym w parze lewitacja także nie – powiedział uśmiechając się pod nosem i puszczając do mnie oko – przeniosłem Cię z salonu tutaj.
- Przeniosłeś mnie?

-Tak, czy to jakiś problem dla Ciebie? – zapytał z podniesioną brwią

- Nie. Tak. Nie.. – cholera – Rozebrałeś mnie?

- Tak – stwierdził z niewzruszoną miną

Jestem w szoku. Mówi sobie to wszystko tak beztrosko jakby chodziło i zrobienie herbaty, a nie o przeniesienie drugiego faceta z jednego pokoju do drugiego i jeszcze rozebranie go.

- Przepraszam Cię za cały kłopot, który był moją osobą – powiedziałem czując się jeszcze bardziej głupio. Najpierw jestem na niego wściekły, a teraz go przepraszam, o co Ci mózgu chodzi?

- Nie masz mnie za co przepraszać. To był bardzo zabawny wieczór. Raczej szybko go nie zapomnę.

Tak, ja też raczej go szybko nie zapomnę. Ale moment, czy On się ze mnie właśnie teraz śmieje? A to drań. Ja go przepraszam, a On się śmieje.

- Nie musiałeś po mnie przyjeżdżać do tego klubu – warknąłem. Skoro teraz się ze mnie śmieje, to po cholerę było mu się fatygować taki kawał drogi tylko po to żeby mnie stamtąd wziąć? No ja się pytam, po co mu to było?

- Nie musiałem? Naprawdę? – zapytał z lekką chrypą. Ooops. Chyba go zdenerwowałem. – Tylko gdybym nie przyjechał to mógłbyś już nie żyć, pomyślałeś chociaż przez chwilę o tym? Gdyby nie ja to by Cię te małolaty skopały na śmierć. Gdyby nie ja mógłbyś leżeć nadal na tym chodniku i może się wykrwawiać, a Ty kurwa uważasz, że ja niepotrzebnie po Ciebie jechałem? – krzyknął

Odwróciłem szybko wzrok. Nie chciałem go wkurzyć.

- Nie, nie o to mi chodziło.. Nie rozumiem tylko tego jaki był sens tej Twojej wyprawy. Przecież nie wiedziałeś czy coś mi grozi czy nie. Oni wcale nie musieli akurat tamtędy iść..

- Ale szli kurwa. Pobili Cię dla zabawy, bo im się kurwa nudziło. Czy ta Twoja Ana zainteresowała się chociaż gdzie Ty się kurwa podziewasz? Dlaczego nie ma Cię w klubie? Czy coś Ci się nie stało? Nie? No co Ty nie powiesz. Ona wolała kurwa pić i ocierać się dupą o krocza innych facetów niż zastanowić się, gdzie jest jej  najlepszy przyjaciel!

- Nie mów tak o Anie! Nic o niej kurwa nie wiesz! – krzyknąłem

- Nie wiem? Czy to nie do jej ojca należy przypadkiem ta wypożyczalnia płyt DVD w której Ty pracujesz? Czy to nie Ona uwielbia chodzić po klubach i się bawić? Czy to nie Ona ma wszystko to czego Ty pragniesz?

- Co…

- Nawet nie wiesz jak wiele rzeczy można się dowiedzieć o człowieku tylko na niego patrząc Louis – powiedział teraz już spokojniej.

Siedziałem i patrzyłem się na niego. Z nerwów aż wstał i stał prosto przede mną. Patrzył na mnie tak intensywnie, że aż bałem się odwrócić wzrok.

- Ale Harry – powiedziałem i przerwałem w pół słowa, jeszcze nigdy nie zwróciłem się do niego po imieniu. Otrząsnąłem się lekko i zacząłem od nowa – Ale Harry, to nie jest tak, że Ona się o mnie nie martwi. Martwi się nawet bardzo. Tylko w tym klubie, no owszem popiła… Ana już taka jest lubi się bawić.

- No właśnie, lubi się bawić, lubi sobie wypić – przerwał mi znowu – co ją obchodzi ktoś inny niż Ona sama? Po co sobie kimś innym głowę zawracać? A co by zrobiła gdybyś nie wrócił? Znacie się już tak cholernie długo,  dlaczego nie wyszła za Tobą z tego klubu, dlaczego nie wyszła jak zdała, o przepraszam, o ile zadała sobie sprawę z tego, że nie wróciłeś z powrotem? No powiesz mi kurwa dlaczego? Może Ona się w ogóle Tobą nie przejmuje! Ma Cię w dupie! Nie obchodzi jej co się z Tobą dzieje!

- Nie! Stop! Kurwa! Ona mnie kocha, jest jak moja siostra. Zrobiła dla mnie chyba najwięcej ze wszystkich bliskich mi osób. Nie znasz jej, więc jej kurwa nie oceniaj Harry. Nie rozumiem dlaczego teraz się drzesz na mnie o to, że Ona ma mnie gdzieś, co jest zupełną nieprawdą. Po cholerę takie rzeczy gadasz? – wykrzyknąłem

- Może dlatego żeby Ci pokazać, że są osoby, którym na Tobie bardziej zależy niż jej – powiedział Harry kierując się w stronę drzwi – w tej torbie masz nowe ubranie, powinno Ci pasować.

Nie usłyszałem tej drugiej części jego wypowiedzi, zatrzymałem się na pierwszej.

- Komu może niby na mnie bardziej zależeć niż jej? - zapytałem

- Mnie















Znów się będę powtarzała :) Dziękuję za wsparcie, za komentowanie, za zainteresowanie. 
Dostałam pracę,więc od poniedziałku będę musiała ją pogodzić ze szkoła, i na pewno nie będę miała czasu aby coś napisać. Kolejny rozdział pojawi się albo za tydzień, albo za dwa tygodnie. 


Mam do Was jeszcze prośbę jakbyście mogli to rozsyłajcie to fanfiction swoim znajomych, albo #LarryShippers :) Dziękuję Wam za wszystko ♥