poniedziałek, 11 listopada 2013

12

UWAGA !
ROZDZIAŁ  ZAWIERA SCENY +18
NIE CHCESZ CZYTAĆ – NIE CZYTAJ




Kiedy otworzyłem oczy nie wiedziałem co się wydarzyło wczorajszego wieczoru. Nie to, że nie pamiętałem, bo pamiętałem wszystko doskonale, ale dlaczego w tak szybkim tempie to się zadziało? Odwróciłem głowę w prawo i zobaczyłem śpiącego Harry’ego. Jego powieki lekko drgały, więc pewnie coś mu się śniło. Był przykryty do połowy kołdrą, więc widziałem jak oddycha, jak jego klatka piersiowa miarowo podnosi się w górę i powoli opada. Harry miał lekko rozchylone usta co dawało mu wygląd małego dziecka, które zresztą przypomniał w tym momencie. Mały bezbronny Harry, którym był teraz zupełnie różnił się od wczorajszego Harry’ego który był pewnym siebie i doświadczonym mężczyzną.
Odwróciłem głowę i spojrzałem się w sufit uśmiechając się sam do siebie na wspomnienie wczorajszej nocy…

- Nie Louis. Ja się nie kocham… Ja się pieprzę. Ostro.

O cholera. On się nie kocha, tylko pieprzy? Ostro? No cóż.. Co innego mógłby robić mając taki pokój w swoim domu.. Czyli nie będzie się ze mną kochał? Będzie się ze mną pieprzył? 

- Aha –rzuciłem, bo co innego mogłem powiedzieć.

- No właśnie, więc to chyba zmienia postać rzeczy, nie uważasz? –zapytał

Co miałem mu odpowiedzieć? Że mnie przeraził tym swoim stwierdzeniem? Że nie wiem czy jestem gotowy? Że w tym momencie w mojej głowie panuje totalny chaos?

- Wydaje mi się, że zmienia – powiedziałem cicho, głosem wypranym z emocji. Nie umiałem spojrzeć Harry’emu w oczy. Bałem się tego co mógłbym w nich ujrzeć. Czy mnie znienawidził? Czy czuje do mnie odrazę? 
Siedzieliśmy w milczeniu, słyszałem tylko swój nierówny, urywany oddech i miarowy oddech Harry’ego, który zdecydował się przerwać tą ogłuszającą ciszę.

- Louis, spójrz na mnie – powiedział delikatnym głosem, jakby się zwracał do wystraszonego dziecka, którym po części byłem. Tyle, że dwudziestoletnim letnim dzieckiem. Bałem się podnieść głowę, ale ją podniosłem. Moje oczy spotkały się z jego oczami. W jego oczach nie wiedziałem niczego innego oprócz wielkiej miłości i zmartwienia – Nie bój się mnie. Nie zrobię Ci krzywdy. Jeśli nie chcesz czegoś robić to nie rób tego. Może ja za szybko postąpiłem. Nie zastanowiłem się nad tym, a co najważniejsze nie porozmawiałem z Tobą , tylko od razu rzuciłem Cię na głęboką wodę. To ja popełniłem błąd, nie obwiniaj siebie o nic Louis, proszę.  –zakończył łapiąc mnie za ręce.

- Harry… - zacząłem – Chciałbym dać Ci to czego ode mnie oczekujesz, ale chyba nie potrafię. Boję się tego czego nie znam. Nigdy nie miałem z tym styczności. Ty byś się nie bał na moim miejscu?

- Nie wiem, bo nie jestem na Twoim miejscu Louis, ale domyślam się, że nie byłoby mi łatwo.

- No właśnie – powiedziałem wyswabadzając swoje dłonie z jego i siadają prosto na krześle – Nie jesteś na moim miejscu, nie wiesz jak ja się teraz czuję..

- To mi powiedz, będzie mi łatwiej

- Harry, co mam Ci powiedzieć? Że jestem w szoku? Mam w głowie chaos. Nie wiem co mam teraz myśleć, co mam mówić? Cały czas myślę, o tym co powiedziałeś.. Że się nie kochasz, tylko pieprzysz. Dla osoby która jeszcze nie uprawiała seksu, to nie jest naprawdę dobra zachęta. Po prostu się boję.

- Nie musisz się mnie bać. Owszem, powiedziałem, że się nie kocham, ale mogę zrobić wyjątek dla Ciebie, ponieważ tak cholernie mocno mi na Tobie zależy i nie chcę Cię stracić, rozumiesz? Poza tym będzie to dla pierwszy raz, tak samo jak dla Ciebie. –powiedział i nachylił się nad stołem żeby znów złapać moje dłonie - Dzięki temu, że Cię poznałem zacząłem prowadzić całkowicie inne życie. Stałem się szczęśliwszym człowiekiem. I to wszystko dzięki Twojej osobie Louis. Naprawdę nie wiesz ile dla mnie znaczysz.

- Harry… - znów nie potrafiłem znaleźć odpowiednich słów, więc po prostu uścisnąłem mu dłonie. To mu widocznie wystarczyło, bo uśmiechnął się do mnie i wstał od stołu. Podszedł do mnie i nachylił się patrząc mi oczy. Jego twarz od mojej dzieliły centymetry, więc wiedziałem co za chwilę nastąpi i nie myliłem się. Jego usta dotknęły moich. Poczułem ciepło płynące od Harry’ego. W jednym momencie przestałem myśleć o tym, że jestem prawiczkiem, zacząłem tylko czuć silne podniecenie. Pragnąłem Harry’ego tak bardzo mocno, że nic innego nie miało w tym momencie znaczenia. W mojej głowie był tylko Harry i jego pocałunki. Nic innego.
Podniosłem się z krzesła, nie przerywając pocałunku objąłem Harry’ego w pasie. Od razu odwzajemnił ten gest, jedną rękę trzymał mi na biodrach, a drugą złapał za włosy i mocniej mnie do siebie przyciągnął. Poczułem jego język na swojej dolnej wardze więc chcąc nie chcąc dałem u dostęp do środka. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie i z coraz większym pożądaniem. Jego ręce błądziły po moich plecach, ja swoją dłoń wplotłem w jego loki, a drugą zjechałem poniżej pleców lekko ściskając Harry’ego za pośladek. Odsunął się ode mnie na kilka centymetrów, ale mnie nie puścił.

- Louis, co ja widzę? Czy Ty właśnie przejmujesz inicjatywę? – zapytał ze śmiechem. Oczy mu błyszczały, wiedziałem, że jest szczęśliwy.

- Tak przejmuję, a co? Nie wolno mi? –odparłem i pochyliłem się w jego stronę żeby lekko przygryźć mu płatek ucha, na co wydał seksowne jęknięcie.

- Nie spodziewałem się tego po Tobie Lou – odparł całując mnie w szyję. Odsunął się znów ode mnie, ale złapał mnie za rękę i powiedział cicho – Chodźmy na górę


Harry szedł pierwszy, cały czas trzymał mnie za rękę, więc ciężko było nam wejść po wąskich schodach i co krok się potykaliśmy, aż w końcu dotarliśmy do miejsca docelowego, a mianowicie sypialni. Harry zamknął drzwi i od razu mnie do nich przyparł. W mgnienia oku zaczęliśmy to czego nie skończyliśmy na dole w salonie. Po kilku chwilach naszej namiętnej walki przenieśliśmy na łóżko, ciężko na nie padając. Harry zaczął rozpinać mi koszulę, jednocześnie drugą ręką próbował odpiąć sobie pasek od spodni. Złapałem jego rękę i sam odpiąłem mu pasek, a później spodnie i zsunąłem je na dół. Harry szybko odpiął mi koszulę i zrzucił ją poza łóżko, zaczął składać pocałunki na mojej szyi, obojczykach i brzuchu. Rękami zjechał niżej i odpiął mi spodnie, które szybko ściągnął z moich nóg. Podniosłem się na łóżku i zdjąłem z Harry’ego koszulkę. Teraz już oboje byliśmy prawie nadzy. Znów do siebie przywarliśmy, a nasze języki wykonywały pełen namiętności taniec. Harry przesuwał dłońmi po moich plecach, zjeżdżał na pośladki i lekko mnie za nie ściskał, ja badałem powoli jego budowę torsu. Miał bardzo dobrze wyrzeźbione ramiona, okazałe mięśnie na brzuchu, był idealny zarówno w ubraniu jak i nago. Harry oderwał się ode mnie i lekko mnie pchnął na łóżko tak abym się położył. Przeszedł nade mnie i usiadł na mnie okrakiem. Znów połączył nasze usta razem, ale tylko na chwilę. Wyprostował się i patrząc mi w oczy uśmiechnął się.

- Wiem, że nie jesteś jeszcze gotowy na typowy sex, więc dziś może lekko się zabawimy i wprowadzimy Cię lekko w temat co Lou? – zapytał

- Możemy spróbować – odpowiedziałem mu z uśmiechem, chociaż w głębi poczułem strach, który do tej pory się nie ujawniał.

Harry uśmiechnął się znów do mnie i zszedł ze mnie żeby się przenieść pomiędzy moje nogi. Patrząc mi cały czas w oczy złapał za gumkę bokserek i zaczął je ze mnie zsuwać. Poczułem się trochę skrępowany, to była dla mnie zupełnie nowa sytuacja.

- Nie wstydź się, nie masz czego – powiedział Hazz, kiedy moje bokserki wylądowały na podłodze.

Poczułem lekki chłód, ale uczucie to trwało tylko chwilę, bo kiedy poczułem pocałunek Harry’ego na moim penisie to od razu uderzyła we mnie fala gorąca. Poczułem, że usta Harry’ego rozciągnęły się w uśmiechu.

- Podoba Ci się? –zapytał obejmując ustami całego członka

Jako odpowiedź wydałem krótki jęk, co było odpowiedzią potwierdzającą. Harry delikatnie poruszał głową w przód i w tył, jednocześnie ssąc, co dawało mi olbrzymią przyjemność. Nigdy nie czułem się tak jak teraz. Było mi tak cholernie dobrze. Harry miał naprawdę wprawę w tym co robił. Nie chciałem nawet myśleć ilu facetom już obciągał i z iloma się pieprzył. Teraz wiedziałem, że jest tylko mój, a ja jestem tylko jego.
Na chwilę przed moim wytryskiem Harry wyjął go z ust, ale nachylił się nade mną opierając jedną ręką za moją głową, a drugą wziął mojego członka w dłoń i zaczął nią przesuwać w górę i dół do momentu, aż doszedłem. Upadł na mnie i lekko pocałował. Przekręciłem się tak, że to teraz On był pode mną i zacząłem go całować. Harry odpowiadał na moje pocałunki z taką pasją, że aż szkoda było je przerywać, ale musiałem. Zszedłem z niego i ściągnąłem mu bokserki.

- Lou, co Ty robisz? – zapytał Harry nie ukrywając zdziwienia

- To samo co Ty – odpowiedziałem z uśmiechem

- Nie musisz tego robić… - zaczął

- Wiem, ale chcę – przerwałem mu i pochyliłem się, aby go pocałować w usta.

Uklęknąłem przed Harrym i pierwszy raz spojrzałem na jego penisa. Był dość duży. Nawet bardzo duży. Uśmiechnąłem się do siebie.

- O co chodzi Lou? –zapytał z dezorientowaniem Harry

- O nic – odpowiedziałem mu ze śmiechem

Pochyliłem się i powoli przejechałem językiem po główce jego penisa. Nawet nie było tak źle. Objąłem go całego ustami i zacząłem wykonywać takie same ruchy jak Harry. Miałem nadzieję, że sprawię Harry’emu taką samą przyjemność jaką On sprawił mi. Po krótkiej chwili Harry zaczął jęczeć. Zacząłem jeszcze mocniej ssać i coraz szybciej poruszać głową.

- Louis, bo zaraz dojdę w Twoich ustach – powiedział Harry łapiąc oddech

Nie przestałem. Dlaczego? Nie wiem. Nie mogłem. Nie chciałem. Wiedziałem, że Harry’emu było dobrze, więc nie chciałem tego przerywać.

- Louis!

I było za późno. Poczułem ciepłą wydzielinę, która wypełniła mi usta. Nie była taka zła jak wydawało mi się wcześniej patrząc na filmy pornograficzne i różnego rodzaju czasopisma dla facetów. Połknąłem wszystko co miałem w ustach dopiero po momencie zdając sobie sprawę z tego co zrobiłem i zacząłem się śmiać. Harry był w stanie szoku, ale był jednocześnie niesamowicie zadowolony.

- Cholera Lou.. –zaczął po czym wziął głęboki oddech i usiadł na łóżku – Nie spodziewałem się tego po Tobie. Naprawdę jeszcze nigdy tego nie robiłeś z innym facetem?

- Serio

- Wow – szepnął


Otworzyłem oczy i zobaczyłem uśmiechniętego Harry’ego wpatrującego się we mnie.

- O czym myślałeś? – zapytał

- O ostatniej nocy – powiedziałem odwracając się w jego stronę

- Podobała mi się ostatnia noc – stwierdził zbliżając się do mnie

- Mnie również. Już nie mogę się doczekać kiedy ją powtórzymy – dopowiedziałem i pocałowałem go

- Louis! Nie zapędzaj się tak – powiedział Hazz po chwili – Muszę wstać, bo praca na mnie czeka, na Ciebie chyba zresztą też – dokończył wskazując głową na zegarek.

No tak… Nie byłem już ostatnio w pracy, nie mogę jej zawalić, bo nie będzie z czego zapłacić rachunków.

- Masz rację – stwierdziłem

- Wiem – uśmiechnął się Harry i pocałował  mnie w głowę – Idę wziąć prysznic, chcesz się przyłączyć?

- Chętnie, ale wiem, że jak się przyłączę to już nie wyjdziemy z łazienki. Idź się umyj, ja pójdę po Tobie, a na razie zejdę do kuchni i zrobię śniadanie.

- Śniadanie jest już zrobione. Pamiętaj, że mam ludzi, którzy dużo robią za mnie – powiedział zamykając za sobą drzwi łazienki

- To pójdę zjeść – krzyknąłem

Ubrałem się w dresy które znalazłem w szafce Harry’ego i pierwszą lepsza koszulkę i zszedłem schodami na dół. Rzeczywiście – śniadanie stało już na stole w kuchni, ale nikogo nie było, więc spokojnie przemieściłem się do stołu i nałożyłem sobie kanapki na talerz, które zresztą bardzo szybko zjadłem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo głodny byłem. Po kilu minutach kiedy już prawie nie zostawiłem żadnej kanapki na stole zszedł na dół Harry, który usiadł naprzeciwko mnie.

- Widzę, że byłeś bardzo głodny

- Troszeczkę – uśmiechnąłem się – Teraz Ty się najedz, a ja idę do łazienki.

Szybko się odświeżyłem i znów przekopałem Harry’emu półki, żeby znaleźć jakieś ubranie stosowne do pracy. Ubrałem szare spodnie, czarny podkoszulek i czerwony sweter wykrojony w serek.

- Ładnie Ci w moich ciuchach – stwierdził Harry kiedy zszedłem na dół

- Też mi się podoba – powiedziałem i zerknąłem na jego talerz, który był pusty – Idziemy?

- Jasne

Zjechaliśmy na dół windą i wyszliśmy na parking. Audi stało tam gdzie zawsze. Wsiedliśmy i standardowo Harry włączył muzykę. Tym razem było to ‘ Byz - Do you wanna fuck ’

- Idealna piosenka Harry – powiedziałem śmiejąc się

- Wiem – odpowiedział mi, również ze śmiechem

Jechaliśmy i słuchaliśmy muzyki. Po kilku chwilach byliśmy przed wypożyczalnią.

- Dziękuję Ci za dzisiejszą noc. Było naprawdę cudownie – powiedział Harry

- Ja również Ci dziękuję, że na nic nie nalegałeś i do niczego mnie nie zmuszałeś – powiedziałem – Mnie też się bardzo podobało. Miłego dnia Hazz – rzuciłem przy wysiadaniu z samochodu


- Wzajemnie Lou 













Przepraszam Was z całego serca, że tak długo nie dodawałam nic nowego, ale mam straszny kocioł w szkole i masę problemów w domu. W ostatnim tygodniu spałam łącznie może z 12 godzin... Naprawdę nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział i proszę - nie męczcie mnie o niego. Nie chcę Was zawieść, ale czasem człowiek ma gorszy czas i ja właśnie go teraz mam. Nawet nie mam czasu dla siebie, a co dopiero żeby napisać rozdział. 
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierają. To cudowne uczucie mieć dla kogo pisać! 
Kocham Was ♥ 

niedziela, 13 października 2013

11

Wszedłem do mieszkania powoli i udałem się do swojego pokoju z mocno bijącym sercem. Pocałował mnie. I to nie po raz pierwszy. I może nie ostatni? Rzuciłem się na łóżko z kopertą w ręce. Obejrzałem ją z każdej strony. Co tam mogło się znajdować? Usiadłem powoli po turecku i otworzyłem kopertę. Wewnątrz znajdowały się kartki. Kilka złożonych kartek. Wyciągnąłem wszystkie i rozłożyłem. Zacząłem czytać pierwszą stronę.




UMOWA O ZACHOWAIU POUFNOŚCI

Ja Louis Tomlinson zobowiązuję się do zachowania każdej sprawy, każdej sytuacji, każdego słowa tej umowy pomiędzy mną, a Harrym Stylesem.
Obiecuję również to, że po zerwaniu jej wszystko zostanie pomiędzy nami.




Podpis musi zostać złożony na tej części umowy jeszcze przed zobaczeniem reszty punktów. Musi zostać dochowana tajemnica.



         Data i podpis:





Czyli muszę podpisać tutaj, żeby przejrzeć całą resztę? I to jest dopiero część umowy? Co jest takie tajne, że muszę to zachować dla siebie i jeszcze podpisywać jakieś zobowiązania. Ale jestem tak cholernie ciekawy co jest w dalszej części, więc wziąłem długopis z szafki i złożyłem podpis. Rzuciłem tą kartkę na łóżko i przeszedłem do czytania następnej.





ZASADY

• Sen :  Obowiązek spania minimum siedmiu godzin w ciągu tych nocy kiedy L ( Pan Louis ) nie będzie spędzał w towarzystwie H ( Pan Harry )
• Jedzenie : L będzie spożywać regularnie posiłki dla zachowania dobrego samopoczucia, nie będzie podjadał między posiłkami ( wyjątek mogą stanowić owoce )
• Ubiór : Podczas obowiązywania niniejszej umowy L będzie nosił wyłącznie stroje zakupione przez H.
• Aktywność fizyczna : H zapewni osobistego trenera trzy razy w tygodniu po jednej godzinie, które będzie można indywidualnie ustalić z trenerem.
• Bezpieczeństwo : L nie będzie nadużywać alkoholu, palić papierosów, zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo.
• Zachowanie : L nie będzie nawiązywać żadnych relacji seksualnych poza H. L powinien zawsze być skromny i pełen szacunku. Za wszystkie wyskoki L będzie pociągnięty do odpowiedzialności.

Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkowało natychmiastowym wymierzeniem kary, której charakter zostanie określony przez H.





O cholera. Co to jest? Okej, na razie nic nie ma tutaj strasznego, ale i tak.. No co to jest? Osobisty trener? A po cholerę jasną? Żadnych relacji seksualnych poza Harrym? A z kim bym miał takie utrzymywać? Jezu…





GRANICE BEZWZGLĘDNE

• Żadnych czynów z udziałem ognia
• Żadnych czynów z oddawaniem moczu ani defekacji
• Żadnych czynów z udziałem igieł, noży czy krwi
• Żadnych czynów z udziałem dzieci lub zwierząt
• Żadnych czynów, które pozostawiłyby trwałe ślady






Słucham? Co to do cholery jest? Nie wiem czy chcę widzieć co jest na kolejnej kartce…




GRANICE WZGLĘDNE

Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony
• masturbacja
• zatyczki analne
• wibratory
• połykanie nasienia
• krępowanie rąk z przodu
• krępowanie rąk z tyłu
• krępowanie kostek u nóg
• krępowanie nadgarstków
• zawiązywanie oczu
• kneblowanie
• dawanie klapsów
• biczowanie
• bicie laską
• lód







Wiązanie, krępowanie? Lód? Klapsy? To się wydaje straszne, ale jak sobie to wyobraziłem.. Ja leżący na łóżku ze skrępowanymi rękami, a Harry całujący mnie po szyi, po ramionach, po torsie, bo brzuchu… Jezu Chryste! Odłożyłem kartkę i spojrzałem na następną.





PAN LOUIS
• Nie wolno mu zaspokajać się seksualnie bez zgody H
• Ma obowiązek przyjmować bez wahania wszystkie kary które wymierzy mu H
• Ma obowiązek podczas przebywanie razem zwracać się do H ‘proszę pana’ lub ‘panie Styles’
• Nie wolno mu dotykać H, chyba że On wyraźnie mu na to pozwoli





PAN HARRY
• Ma prawo kontrolować L 
• W przypadku choroby lub uszkodzenia ciała ma obowiązek zaopiekować się L, dbając o jego zdrowie i bezpieczeństwo
• Ma obowiązek dbać o to, aby sprzęt wykorzystywany w czasie zabaw był cały czas czysty, higieniczny i bezpieczny
• Jego priorytetem będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo L




HASŁA BEZPIECZEŃSTWA
 • L musi mieć wiadomość tego, że H może zażądać od niego czegoś, czego L może nie być w stanie zrobić bez ponoszenia fizycznej, emocjonalnej lub duchowej szkody. W takich okolicznościach L wolno użyć hasła bezpieczeństwa. W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł.
• Hasło ‘żółte’ ma za zadanie zwrócenia uwagi H na fakt iż L znajduje się blisko granic wytrzymałości
• Hasło ‘czerwone’ zostanie użyte w celu wrócenia uwagi H na fakt, iż L nie jest już w stanie znieść dalszych żądań. W przypadku wypowiedzenia tego hasło H natychmiast przerwie wykonywane czynności.



UWAGI KOŃCOWE

My niżej podpisani przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki tej umowy. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy jej warunki co poświadczamy własnoręcznymi podpisami.

Harry Styles : Harry Styles
Louis Tomlinson : 





Jestem w stanie totalnego szoku. Nie wiem co mam o tym myśleć. Perwersja? Naprawdę? Czy ja mam się na to zgodzić? Możemy podobno negocjować każdy z punktów tej umowy, ale to i tak… Dziwnie się czuję. Nie wiem co powiedzieć. Jak się zachować. Zadzwonić do niego? Podpisać to czy nie? Czy chcę być seksualną zabawką faceta w którym się zakochałem? Nic już nie wiem. Złożyłem wszystkie kartki i włożyłem z powrotem do koperty. Poszedłem się odświeżyć i położyłem się spać. Nie chciałem na razie o tym myśleć. Jutro rano do niego zadzwonię i z nim porozmawiam. Chyba.






Obudziłem się po dziewiątej. Spojrzałem przez okno, słońce pięknie świeciło. Aż w uśmiechem na ustach wstałem z łóżka. Moje spojrzenie powędrowało na półkę na której leżała koperta. Uśmiech od razu zniknął. Sięgnąłem po telefon i wybrałem numer Harry’ego. Odczekałem 3 sygnały.

- Halo? – usłyszałem w słuchawce

- Cześć Harry. To ja – powiedziałem czując się jeszcze bardziej głupio, chociaż nie wiem dlaczego. Przecież to nie ja mam jakieś dewiacje.

- Och – westchnął – Cieszę się, że dzwonisz. Jest to oznaka, że chcesz jeszcze ze mną rozmawiać. Podpisałeś umowę? – rzucił z grubej rury.

- Nie, nie podpisałem, ale zastanawiam się nad tym – powiedziałem

- Naprawdę? – zapytał z niedowierzaniem

- Naprawdę. Chcę tylko z Tobą porozmawiać o warunkach i kilka z nich negocjować.

- Nie ma sprawy. Mogę po Ciebie podjechać i pojedziemy do mnie. Przy okazji pokażę Ci coś.

- Dobrze. Przyjedź za godzinę.

- Do zobaczenia

- Cześć – rzuciłem i odłożyłem telefon.

Czy robię dobrze? Nie wiem. Nie mogę z nikim o tym porozmawiać, bo jedną umowę o tajności danych podpisałem. Kocham tego faceta. Wiem, że go kocham. A może to nie jest miłość? Nigdy nie doznałem tego uczucia. Nie wiem czym się ono przejawia. Słyszałem o tych motylkach, nieprzespanych nocach, ale czy to prawda? Owszem myślę o Harrym każdego wieczora, każdej nocy, ale czy go po tak krótkim czasie już pokochałem? Czy ja mogę w ogóle kogoś kochać, kto chce ze mną uprawiać perwersyjny sex? Nie wiem. Już nic nie wiem.
Godzinę później przyjechał Harry, a ja byłem już ubrany i czekałem na niego przy drzwiach. Koperta bardzo mi ciążyła w kieszeni marynarki. Wyszedłem przed dom, przeszedłem przez trawnik i usiadłem na miejscu pasażera.

- Dzień dobry – powiedział Harry

- Dzień dobry – odpowiedziałem, chociaż nie wiedziałem czy będzie on taki dobry..

- Jak Ci się spało? – zaczął rozmowę Styles

- Dobrze, a Tobie?

- Nie było źle

Chyba zauważył, że nie chcę z nim rozmawiać więc jechaliśmy w milczeniu. Podjechaliśmy na parking, wysiedliśmy i poszliśmy do windy. Wspomnienia do mnie wróciły jak trzaśnięcie piorunem. Jego usta. Jego cholernie słodkie usta. Ale nie! Koniec! Mam teraz ważniejszą sprawę do załatwienia! 
Wjechaliśmy na górę i usiedliśmy przy stole w salonie.

- Chcesz negocjować warunki umowy tak? – zapytał mnie Harry

- Owszem chcę. Nie podoba mi się kilka punktów.

Harry wyciągnął z kieszeni dokładnie taką samą kopertę jaką ja przed chwilą wyciągnąłem i wyjął z niej plik kartek. Na pewno miał drugi egzemplarz takiej samej umowy
.
- Słucham co chciałbyś negocjować?

- Na pewno bicie laską, kneblowanie i połykanie nasienia

- Dobrze, to możemy wykreślić

- Okej –powiedziałem zdziwiony na to jak szybko mi uległ.

- Coś jeszcze? Masz jakieś pytania co do reszty?

- Mam mnóstwo pytań Harry, ale nie wiem od czego mam zacząć

- Jeśli nie wiesz od czego zacząć to chodź ze mną. Pokażę Ci coś – powiedział z lekkim uśmiechem. Oczy mu błyszczały, więc musiał być bardzo podekscytowany.

Wstaliśmy i poszliśmy na górę. Szliśmy korytarzem i zatrzymaliśmy się na jego końcu. Harry wyciągnął z kieszeni malutki kluczyk, włożył go do zamka i otworzył drzwi zapraszając mnie gestem dłoni. Wszedłem i rozejrzałem się po tym pokoju. Byłem zszokowany. Pokój pomalowany był na kolor intensywnie czerwony. Na jednej ścianie stało wielkie lustro. Na końcu pokoju stało ogromne łóżko z satynową pościelą. Przy drzwiach wisiał wieszak z batami i pejczami. Koło łóżka umiejscowiona była komoda z wieloma szufladami. Pod sufitem i na ścianach znajdowały się kajdanki. Skojarzyło mi się to z pokojem tortur. Intensywnych i bolesnych tortur. Podłoga z ciemnego drewna i ogień rozpalony w kominku dawał jedynie jakieś poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Wszystko inne mnie wprost przerażało, ale byłem również ciekawy.

- I co o tym sądzisz? – zapytał Styles stojący nadal w drzwiach

- Jestem w szoku. Nie wiem… Nie wiem co myśleć.

- Nie musisz się bać. Nic z tego co planuję z Tobą robić nie boli. Wszystko co się tutaj znajduje sprawia tylko ogromną przyjemność. Możesz mi uwierzyć. Pójdziemy do salonu? Podpiszesz albo nie.

Wyszedłem z pokoju bez słowa. Zszedłem na dół i sięgnąłem po długopis. Raz kozie śmierć! Pragnę tego faceta! A skoro tylko tak mogę go mieć to muszę się na to zgodzić. Muszę!

- Louis! – powiedział Harry – Spokojnie. Najpierw wykreślimy z umowy to czego nie chciałeś –  powiedział i wykreślił kilka pozycji. – Czy to wszystko czy coś jeszcze chciałbyś omówić?

- Dlaczego nie mogę Cię dotykać?

- To jest moja granica bezwzględna. Nie powiem Ci dlaczego, ale po prostu nie możesz. Może Ci kiedyś powiem.

- Dobrze. A jeszcze jedno.. – zacząłem i się zawahałem. Jak miałem mu to powiedzieć?

- O co chodzi Louisie?

- O wibratory, zatyczki analne…

- Masz z tym jakiś problem? Skoro już się zdecydowałeś na sex ze mną więc o co chodzi z wibratorami i zatyczkami? To tak samo jakbyś czuł mnie w sobie tylko bardziej plastikowego lub metalowego – powiedział Harry z uśmiechem

- No właśnie tylko, że ja jeszcze nigdy nie… Nigdy nie uprawiałem seksu – powiedziałem ze spuszczoną głową

- Co? – krzyknął Harry – Dlaczego mi tego wcześniej kurwa nie powiedziałeś?

- Ten temat nam jeszcze nigdy wcześniej nie wypłynął, a ja jakoś naprawdę nie chciałem się tym chwalić..

- Louis ja Ci właśnie pokazałem mój pokój, a Ty będąc prawiczkiem chciałeś na to wszystko się zgodzić bez żadnej rozmowy? Naprawdę? Wiedziałem, że jesteś niedoświadczony, ale żeby prawiczek? Nich mi Bóg to wybaczy. Czy ktokolwiek wcześniej całował Cię poza mną?

- Oczywiście, że tak – nie powiedziałem mu, że to była kobieta, ale nie musiał On o tym wiedzieć. Ja sam wtedy nie wiedziałem, że jestem gejem.

- Żaden mężczyzna wcześniej nie zawrócił Ci w głowie? Jesteś przystojnym dwudziesto-jednoletnim mężczyzną. Nie rozumiem… - przeczesał ręką włosy

Przystojny? Jestem przystojny? Naprawdę? Zrobiło mi się ciepło i poczułem nabrzmiewające przyrodzenie. To było miłe uczucie.

- Jak Ci się udało przez cały ten czas uniknąć seksu? Powiedz mi?

Zarumieniłem się. Co miałem mu powiedzieć?

- Nikt do tej pory.. No wiesz… -wzruszyłem ramionami – Dlaczego jesteś na mnie zły?

- Nie jestem na Ciebie zły Louisie, jestem wściekły na siebie. Zakładałem po prostu… Nie ważne już zresztą.

- Przepraszam… - powiedziałem cicho

- Za co mnie przepraszasz? Przecież nic się nie stało. Trzeba tylko się zastanowić co teraz z tym możemy zrobić. Przecież nie możesz być przez cały czas tym cholernym prawiczkiem
.
- Czy to oznacza, że będziesz się ze mną kochał?

- Nie Louis. Ja się nie kocham… Ja się pieprzę. Ostro.

O cholera. 










Co Wy na to misiaczki? Podoba się Wam? Mnie się strasznie nie podoba. Jeżeli to czytacie to nie wiem jak przebrnęliście przez cały ten rozdział, który wydaje mi się strasznie nudny. Nic się prawie nie dzieje, ale mam nadzieję, że przynajmniej długość jest odpowiednia. 
Nie pytajcie mnie kiedy kolejny, bo ostatnio w ogólnie nie mam jak pisać. Nie dość, że nie mam weny, to nie mam czasu. Dzisiaj ten rozdział pisałam prawie cały dzień. 
Dziękuję po raz kolejny za wsparcie z Waszej strony. Jesteście przecudowni! bardzo mocno Was kocham! ♥

niedziela, 29 września 2013

10

Winda się zatrzymała, drzwi się otworzyły, a Harry natychmiast się ode mnie odsunął. Dwójka elegancko ubranych facetów weszła do windy uśmiechając się pod nosem. Serce waliło mi jakbym przebiegł jakiś maraton. Rzuciłem spojrzenie na Harry’ego, ale ten stał opanowany i spokojny jakby właśnie rozwiązywał sudoku. To było niesprawiedliwe. Kiedy we mnie aż się gotowało, aż serce chciało mi wybiec z piersi z krzykiem, że właśnie całowałem się z najcudowniejszym facetem na świecie, a On sobie stał. Taki spokojny. Taki przystojny. Tak mistrzowsko opanowany. Musiał się domyślić, że na niego patrzę, bo zerknął na mnie i mrugnął jednym okiem. Serce mi znów zaczęło wybijać nierówny rytm. Zatrzymaliśmy się na pierwszym piętrze. Dwójka mężczyzn wysiadła, a my zjechaliśmy jeszcze jedno piętro w dół. Drzwi rozsunęły się kiedy znaleźliśmy się na parterze, Harry wziął mnie za rękę i wręcz wyciągnął z windy.

- Ach te windy - mruknął pod nosem ciągnąc mnie za sobą.

Dotarliśmy do jego pięknego, srebrnego samochodu. Usiadł na miejscu kierowcy i czekał aż ja zajmę miejsce pasażera. Wślizgnąłem się na siedzenie i cicho przymknąłem drzwiczki. Odpalił audi i wyjechał z parkingu. Rzuciłem mu spojrzenie z ukosa. Przybrał chłodną maskę. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, za to moja na pewno była cała czerwona. Włączył odtwarzacz MP3 z którego popłynęła jakaś nieznana mi dotąd piosenka. Harry prowadzi swobodnie i z dużą pewnością siebie.

- Jaka to piosenka?

- Fuck it. Podoba Ci się? – zapytał Harry lekko na mnie spoglądając

- Ma bardzo ciekawe i mądrze dobrane słowa. Tak, podoba mi się – odpowiedziałem i odwróciłem głowę w stronę szyby. Przyglądałem się mijanym budynkom, drzewom, ludziom słuchając bardzo dobrej muzyki, która mnie wyciszyła, ale zarówno dała dużo do przemyślenia.

- Możesz to włączyć raz jeszcze? – zapytałem, gdy utwór dobiegł końca. Harry tylko się uśmiechnął i nacisnął przycisk, który sprawił, że wnętrze samochodu znów utonęło w dźwiękach tak podobającej mi się piosenki.
Chwilę później dotarliśmy do mojego mieszkania. Cała jazda nie trwała za długo.

- Louisie - zaczął mówić Harry – to co wydarzyło się w windzie już nigdy się nie powtórzy. Chyba, że zrobimy to z premedytacją.
Zatrzymałem się w pół gestu. Miałem rękę na klamce. Dlaczego nie chce mnie drugi raz pocałować? Zrobiłem lekko nadąsaną minę. Nie rozumiałem. Jeszcze przed paroma minutami aż się na mnie rzucił, a teraz mówi mi, że już mnie nie chce pocałować. Harry powinien zmienić swoje nazwisko na Tajemnica, to by wtedy wszystko wyjaśniło. Spojrzał na mnie i wysiadł z samochodu i otworzył przede mną drzwiczki co było równe temu ‘to już koniec naszego spotkania’.

- Podobało mi się to, co wydarzyło się w widzie – wymamrotałem podczas wysiadania.

Usłyszałem jak Harry głośno wciągnął powietrze. Nic nie powiedziałem tylko skierowałem się w stronę domu. Za plecami usłyszałem jednak głos Harry’ego:

- Przyjadę po Ciebie o 20

Nie odwracając się dotarłem do drzwi. Odwróciłem się i dostrzegłem tylko srebrne audi odjeżdżające spod domu. Z ciężkim sercem, ale z uśmiechem na ustach wszedłem do domu.

 



Ana siedziała przed telewizorem i oczywiście jak to Ona miała w zwyczaju oglądała skinów.

- Wróciłeś - krzyknęła, gdy mnie tylko zobaczyła

- Tak, wróciłem.

- Jesteś głodny? Zjadłeś u Jack’a śniadanie, czy Ci coś przygotować?

- Nie spokojnie kochanie. Zjadłem śniadanie – nawet w windzie poprawiłem deserem, ale o tym nie musiała już wiedzieć

- To dobrze, ale dlaczego zostałeś u niego? Nie mogłeś przyjechać na noc do domu?

- Ana… - zacząłem. Nie wiedziałem czy powiedzieć jej prawdę czy nadal ją okłamywać. Stwierdziłem, że kłamstwo ma i tak i tak krótkie nogi, więc zdecydowałem się powiedzieć jej prawdę. Usiałem obok niej i zacząłem jeszcze raz – Ana, nie byłam u Jack’a - moja współlokatorka zrobiła wielkie oczy, ale dała mi mówić dalej - Ana, nie chciałem Cię okłamać, ale wiem, że gdybym wczoraj wyznał Ci prawdę zasypałabyś mnie od razy gradem pytań. Byłem u Haryy’ego – Anie teraz już w ogóle szczęka opadła –Tak, byłem u Harry’ego. Podjechał pod klub, wziął mnie z chodnika, bo mnie jakieś dzieciaki pobiły, ale jest okej, jak widzisz nic mi nie jest - szybko dodałem –Spędziłem u niego noc i mnie teraz odwiózł do domu-pominąłem wiele szczegółów, ale nie chciałem aby na razie o nich wiedziała.

- I to wszystko? Tak po prostu spędziłeś u niego noc? W domu?

- W mieszkaniu Ana. W mieszkaniu – dodałem, ale popatrzyła na mnie takim wzrokiem, że nie dodałem nic więcej, a później po prostu najnormalniej w świecie się roześmiała. Zaczęła się śmiać tak, że nie mogła złapać oddechu. Czekałem aż jej ten napad przejdzie.

- Okej Lou, nie chcę wiedzieć nic więcej.

- Ale nawet nie ma co więcej opowiadać. Spałem w sypialni dla gości…

- Dobrze Louis, dobrze – powiedziała z uśmiechem – Pamiętaj, że tylko winny się tłumaczy

- Nie jestem winny – powiedziałem spuszczając wzrok – Idę z nim jeszcze dziś o dwudziestej na kolację

- Co? – wykrzyknęła

- Tak. Nie musisz i nic pytać. Zgodziłem się na tą kolację, bo chcę z nim porozmawiać, nie zadawaj mi żadnych głupich pytań, proszę

- Okej, okej – dodała – ale będziesz mi musiał później znów wszystko powiedzieć, ale teraz to już całkowitą prawdę, bez żadnego owijania w bawełnę

- Dobrze. Powiem Ci wszystko jak na spowiedzi – powiedziałem jej z uśmiechem, który od razu odwzajemniła - a teraz idę na górę trochę pobyć sam, nie masz nic przeciwko, prawda?

- Oczywiście. O 14 zrobię obiad, więc jak coś to zapraszam do kuchni

Opowiedziałem jej skinięciem głowy i poszedłem do swojej sypialni. Położyłem się na łóżku, kładąc obok siebie laptopa i włączając ‘Fuck it’ odprężyłem się. Leżałem i myślałem. Myślałem o Harrym. O jego malinowych ustach, które dziś znalazły się na moich. Myślałem o jego dotyku, który dane mi było odczuwać jedynie przez chwilę. Miał takie gorące ręce. Jego oczy, tak bardzo szmaragdowo zielone, kiedy wpatrywał się we mnie. Ale najbardziej nurtowało mnie to jaką On może mieć tajemnicę. Dlaczego już mnie nie dotknie, nie pocałuje? No chyba, że dostanie na to moją pisemną zgodę. Rozmyślając tak o tym wszystkim, najnormalniej w świecie, jak zwykły człowiek zapałem w sen.

 




Obudziłem się typowo przed czternastą, więc zszedłem na dół, gdzie Ana już nakładła nam obiad na talerze. Zrobiła kurczaka po chińsku z ryżem. Najlepsze jedzenie jakie mogłaby zrobić. Usiadłem przy stole zaraz po mnie usiadła Ana.

- Smacznego Lou

- Smacznego

Jedliśmy popychając ploty. Dowiedziałem się, że sąsiadka z naprzeciwka mająca 17 lat właśnie zaszła w ciąże ze swoim chłopakiem, który ją rzucił. Biedna dziewczyna. Została z problemem sama, ale tak się dzieje kiedy jest się nieodpowiedzialnym pomyślałem.

Po kolacji Ana wyszła na randkę z jakimś chłopakiem, a ja usiadłem przed telewizorem. Obejrzałem szybkich i wściekłych, których uwielbiałem. Zawsze jarały mnie szybkie auta i wyścigi. Lubiłem takie coś oglądać. Tak samo jak różnego rodzaju mecze, ale tylko w jednej pozycji – przed telewizorem, na kanapie na chipsami i piwem na stole. Tak bo był idealny wieczór. Po udanym seansie przebrałem się w bardziej odpowiedni strój do restauracji i czekałem na Harry’ego. Dokładnie o 20 usłyszałem parkujące pod domem auto. Chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Harry stał na ganku i czarnym garniturze i w czarnej koszuli. Ideał. No po prostu ideał.

- Dobry wieczór panie Tomlinson – powiedział pokazując swoje białe i równe zęby

- Witaj – opowiedziałem

- Gotowy? – zapytał

- Oczywiście – powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.

- Dobrze wyglądasz – powiedział Styles lustrując mnie wzrokiem od góry do dołu kiedy kierowaliśmy się w stronę samochodu. Uśmiechnąłem się pod nosem

- Ty również niczego sobie

Zaczęliśmy się śmiać. Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy na drogę.

- Dokąd jedziemy? – zadałem pytanie

- Niespodzianka – odpowiedział tajemniczym głosem zerkając na mnie. Oczy my błyszczały. Uśmiechnąłem się.  Dalszą drogę pokonaliśmy w miłej rozmowie. Aż byłem w szoku kiedy tak spokojnie rozmawialiśmy.

- Jesteśmy na miejscu – powiedział Harry parkując samochód.

Wysiedliśmy i skierowaliśmy się w stronę restauracji, która już od frontu krzyczała ‘jestem droga! Przyjdź do mnie i wydaj swoje miliony!’ Zrobiło mi się głupio, że Harry ma tyle pieniędzy, a ja nie mam prawie nic. Weszliśmy do środka. Była bardzo przytulnie. Owszem na każdym kroku było widać bogactwo, ale naprawdę starałem się na to nie zwracać uwagi. Przeszliśmy na sam koniec do najbardziej ‘prywatnego’ stolika jaki można by było zamówić w tym miejscu. Usiedliśmy i złożyliśmy zamówienie. Wybrałem sushi, bo zawsze chciałem je spróbować, a nie miałem nigdy okazji. Harry zamówił dokładnie to samo co ja. Rozmowa nadal przebiegała dość przyjemnie, nawet po podaniu posiłku. Byłem ciekawy kiedy ta cała atmosfera pęknie jak bańka mydlana. Nie musiałem na to wcale długo czekać. Po zjedzeniu naszych dań Harry zaczął temat wyciągając z kieszeni marynarki jakąś szarą kopertę

- Tutaj znajdują się wszystkie dokumenty.

- To znaczy? – zapytałem

- O zachowaniu poufności. Nie musisz się na nic zgadzać, pamiętaj o tym, ale wszystko co tutaj znajdziesz musi zostać pomiędzy nami. –s pojrzał mi w oczy – WSZYSTKO

- Dobrze – odpowiedziałem mu cicho – Ale dlaczego? Co tutaj się znajduje?

- Dowiesz się w domu. Nie chcę niszczyć tak miłego wieczoru, a w sumie to całego dnia. Otworzysz to w domu dobrze? Przeczytasz wszystko i podejmiesz decyzję. Jeśli będziesz miał jakieś pytania do zadzwoń do mnie. Wszystko będziemy mogli omówić. Jeżeli któryś z punktów wyda Ci się nieodpowiedni, będziemy mogli go negocjować. Wszystko podlega dyskusji. Zawsze można pójść na jakiś kompromis. Proszę Cię tylko o jedno – powiedział łapiąc na stole moje dłonie – jeżeli nie zgodzisz się na nic z tego co tutaj wyczytasz, proszę Cię nie znienawidź mnie. Tylko o to Cię proszę.

Nie wiedziałem co o tym myśleć. Po raz kolejny w ciągu tych kilku dni miałem mętlik w głowie.

- Dobrze – odpowiedziałem, aby go troszkę uspokoić.

- Pamiętaj Louis, nie musisz niczego podpisywać. Niczego. Jesteś osobą obdarzoną wyborem.

- Dobrze Harry, dobrze. Przejrzę to wszystko na spokojnie w domu, ale nie chciałbym aby ten wieczór się już kończył.

- Ja też bym tego nie chciał Louis. Chciałbym tyle rzeczy z Tobą zrobić. Nawet sobie nie wyobrażasz jakich, ale na razie nie mam prawa Cię dotknąć. Odwiozę Cię do domu i skontaktujesz się ze mną jak już wszystko poznasz i się nad tym zastanowisz.

On chciałby coś ze mną zrobić? Ale co? Czy chodzi mu o sex? Czy chciałby powtórzyć sytuację z windy? Coraz bardziej jestem zauroczony tym facetem. Teraz mogę już w pełni świadomości powiedzieć, że jestem gejem i jestem na sto procent pewny, że On nim również jest.

- Dobrze – odpowiedziałem krótko, bo nie chciałem żeby poznał po tonie mojego głosu, że coś jest nie tak

Wyszliśmy z lokalu i wsiedliśmy do samochodu. Harry usiadł ze mną na tylnim siedzeniu co było dla mnie dziwną sytuacją. Zauważyłem czarną szybę pomiędzy nami, a kierowcą.

- Możemy jechać – odezwał się Harry i samochód ruszył. Spojrzałem na niego pytającym wzrokiem

- To Joe jest kierowcą. Chciałem z Tobą jeszcze spędzić te ostatnie chwile tego wieczora.

Szczęka mi opadła. Jechaliśmy spokojnie siedząc obok siebie i rozmawiając o mnie i moim życiu. Harry wypytywał mnie o dzieciństwo, które było szczęśliwe. Opowiedziałem mu jak na piąte urodziny mama niosła mi tort a ja biegnąc do niego potknąłem się i twarzą uderzyłem w sam jego środek. Harry zaczął się śmiać. Miał zaraźliwy, ale zarówno piękny śmiech.
Kiedy auto się zatrzymało zrozumiałem, że musieliśmy już dojechać. Harry pochylił się nade mną i lekko musną moje usta. Kiedy się z powrotem wyprostował rzucił tylko

- Powiedzmy, że to było zanim Ci dałem te dokumenty – uśmiechnął się do mnie – Dobranoc Louisie

Wysiadając z auta powiedziałem

- Dobrej nocy Harry 











NIESPODZIANKA! 
Napisałam 10 rozdział i postanowiłam go dodać, chociaż na początku nie chciał mi się w ogóle dodać i nie wiem o co chodzi i dlatego trochę inaczej wygląda inż cała reszta, ale najważniejsze, że jest! 
Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni. Jest dość długi co również mam nadzieję dodaje mi jakiś plus ;) 
Dziękuję Wam za tyle pięknych słów, które mnie motywują. Jesteście najlepsi! ♥